Kto śledzi nasz fanpage wie dobrze, że jesteśmy w trakcie przeprowadzki.
Kto choć raz się przeprowadzał wie dobrze, że to z jednej strony fajna przygoda, otwarcie na nowe perspektywy, niekiedy spełnienie marzeń. Z drugiej jednak, to czas pełen napięć, przyspieszenia, bieganiny, bałaganu i frustracji. Trzeba nadal normalnie funkcjonować, odwozić dzieci do przedszkola, pracować, dbać o dom, a w między czasie zrobić tysiąc innych rzeczy tj. pakowanie, segregowanie, wyrzucanie, wywożenie…
Dodatkowo to dobry sprawdzian dla naszych małżeńskich relacji.

Mam w domu Obcego!

Właściwie od samego początku naszego małżeństwa (a może jeszcze wcześniej) zauważamy z Jackiem, że pomimo wspólnych pasji, zgodności w kwestii podstawowych wartości życia, wychowania dzieci, są przestrzenie w których ja mówię po chińsku, a on chyba w suahili. Tak myślę bo nie rozumiemy się ni hu hu.

Kiedy? Jak to wygląda? Jesteście ciekawi?

Poranek
Telefon gra, a ja nie mogę otworzyć oka. Jedno oko, drugie oko, wstaję… Schodzę po omacku po schodach, zapalam światło, wstawiam czajnik… Zapach parzonej kawy trochę mnie rozbudza, szybki prysznic, szykuję ubrania dla dzieci, śniadanie… i budzę całą resztę. Wołam raz, wołam drugi, wołam trzeci i czuje jak mi podskórne napięcie wychodzi przez szparki… Rozpakowuję zmywarkę, jakoś głośniej niż zwykle, „niechcący” drzwi szafki zamykają się z trzaskiem, łyżeczka wali po ściankach kubka… wołam kolejny raz. Daje się słyszeć na górze chwilowe poruszenie… i cisza. Jeszcze jedna szafka zamyka się zbyt głośno, jeszcze raz wołam z niekrytą frustracją w głosie. Zadziałało.

Schodzi Jacek
– Spóźnicie się do szkoły – burczę
I dalej robię swoje. Zbyt szybko, zbyt impulsywnie, wszystko jakieś „zbyt”…
– Aga coś się stało ? – pyta
– Nic się nie stało, jedzcie śniadanie
Ale naprawdę myślę: wołam już od kilku minut, spałam tylko cztery godziny, chociaż raz mógłby wstać rano i przygotować śniadanie…
Dzieci powstawały w dobrych humorach, klamki proste, słońce świeci, a ja noszę w sobie jakieś nagromadzone napięcie. Bo wieczorem nikt nie sprzątnął po kolacji, a powinni się domyślić. Bo trzeci dzień śpię po 4 godziny. Bo sterta prania czeka na wyprasowanie. Bo przedpokój nie pozamiatany.
Burczę, milczę, ale nic nie powiem. Mam w swojej głowie jakiś przeklęty stereotyp Matki Polki, który nawiedza mnie w chwilach nadmiernego stresu, zmęczenia, nawału pracy i przybija gwóźdź do trumny mojego dobrego samopoczucia.

Mów czego oczekujesz

A przecież wystarczyło powiedzieć, poprosić o pomoc, przypomnieć. Ale nie! Nie pamiętacie, nie widzicie, zrobię to sama i będę chodzić nadąsana i rozdrażniona jak święta krowa, męczennica.

Nie lubię tych stanów, wiem że mój mąż potrzebuje jasnych komunikatów, przypominania:

– Wykąp dzieci bo jest dzisiaj twój dzień
– Sprzątnij po kolacji
– Muszę się przespać, może wyjdziecie na spacer
– Przytul mnie, bo jakoś mi ciężko

Ile razy decyduję się na nie, przypominam, proszę o pomoc, ile razy rezygnuję z mojego chińskiego i staram się zrozumieć jego suahili, dobrze na tym wychodzę. Wszyscy dobrze na tym wychodzimy.

Kobieta różni się od faceta !

Kochani partnerzy, narzeczeni, mężowie, może to mało logiczne ale u nas kobiet często:

– „Nie” – znaczy „tak” lub „może”
– Lubimy mówić na wyrost lub przesadnie
– Kiedy opowiadamy jak bardzo ciężko było nam w pracy, nie oczekujemy, że zaproponujecie nam jej zmianę, potrzebujemy tylko abyście nas wysłuchali, zrozumieli, współczuli
– Często posługujemy się podtekstami
– Wiele waszych komentarzy co do naszej osoby przyjmujemy bardzo osobiście, doszukując się w nich drugiego dna. Np.. Ostatnio mój mąż zdejmował mi listek z włosów, a ja od razu pomyślałam: pewnie coś jest nie tak z moją fryzurą
– Kiedy nie macie dla nas akurat czasu, często myślimy „pewnie na niego nie zasługuję”
Dzisiaj taka sytuacja:
Jestem w trakcie pisania krótkiej notki do czasopisma i potrzebuję zdjęcie. Mówię o tym Jackowi, opisuję co i jak. Cała się angażuję, on mnie słucha, po czym bez emocji odpowiada: „ale ja dzisiaj nie dam rady tego zrobić”. Nosz kurcze zagotowałam się! Pomyślałam: to po to słuchasz, pytasz, żeby na koniec powiedzieć mi, że dziś nie masz czasu. Wyjaśnił mi, że słuchał bo próbował zrozumieć co to ma być za zdjęcie, po czym stwierdził, że jak do artykułu w dobrym czasopiśmie, to musi być dobrze zrobione i dziś nie znajdzie tyle czasu. No logiczne, nie ? Ale ja już zdążyłam poczuć się odrzucona 🙂
– Kiedy prosimy was, abyście wynieśli śmieci, to chcemy aby to było zrobione teraz, nie po skończeniu gry. Jeżeli jest inaczej, często myślimy, że nie chcecie tego zrobić i robimy to same

Emocjonalne nastawienie do danej sytuacji przeszkadza w odbieraniu słów zgodnie z intencją rozmówcy – wyjaśnia dr Linda Papadopoulos.

Nie możemy zmienić tego, że kobiety i mężczyźni przekazują informacje w różny sposób, ale spróbujmy lepiej poznać nasze odmienne sposoby komunikacji, by zrozumieć, co naprawdę mówimy do siebie.

I jeszcze jedno.
Kochane kobiety pamiętajmy, że w ciągu dnia używamy jakieś 8000 słów, a mężczyźni 4000. My poprzez komunikowanie o wszystkim co się w ciągu dnia wydarzyło, wyrażamy swoją bliskość, otwartość i szczerość wobec partnera – budujemy relację słowami. Mężczyźni budują relację będąc obok, robiąc coś wspólnie z nami, siedząc blisko, leżąc wspólnie na trawie. Nie oczekujmy od siebie, że będzie na odwrót 🙂

Fajnych partnerskich pogaduszek Wam życzę oraz dystansu, aby czasem uśmiechnąć się zamiast frustrować.

Podobne Posty

  • kinia

    Kochana, masz chyba podsłuchy w każdym polskim domu.

  • Usłyszałem kiedyś:
    „Kobiety budują relacje przez werbalizację”
    i bardzo mi się to spodobało. To nie są puste słowa 🙂

    A my – faceci – budujemy relacje przez wyzwania, wspólne przygody, wspólne działanie … I jak nie mamy jasności w komunikacie to gubimy się … 🙂
    Jesteśmy typem maszyn prostych 😉

    No i uczmy się tych języków naszych, bo mamy tutaj bardzo dużo wygrania! 🙂

  • beata

    Aga jak to fajnie napisalas, to cała ja – prawdziwa kobieta chodzę nadąsana, bo mojego zakodowanego przekazu nikt nie zrozumiał i nie zrobił tego, o co mi chodzilo. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Beatko, dziwna ta nasza konstrukcja, w całym bogactwie jakie posiadamy, te „kody” to średnia przyjemność 😉 Pozdrawiam serdecznie.

  • agnes

    hmmm, to ja zużywam jakieś 2000 słów, wyrzuć śmieci, opróżnij zmywarkę, weź ode mnie małego bo zaraz pęknę…może ja jakieś wojskowe pranie mózgu przeszłam?? :):)

    • To musiało być solidne pranie, jeżeli nawet o nim nie pamiętasz;)

  • kasiek

    A co bys mi powiedziala na to. Ja jak kazda kobieta nie zawsze potrzebuje czy tez mam ochote na wspolzycie lecz moj partner negatywnie to odbiera i twierdzi ze go zdradzam i wciaz sie na mnie zlosci mimo iz kilka razy mu to wyjasnialam.

  • Ciążowe Zachcianki

    My przeprowadzaliśmy się kilka razy, łatwo nie było:) Zawsze towarzyszył nam chaos nie do ogarnięcia.
    Porozumienie czasem jest trudne, ale nie niemożliwe:)

  • Zenon Dąbrowski

    Przyczyną takich wrażeń jest brak rozwiniętej i pielęgnowanej inteligencji emocjonalnej. W tekście nie mówicie do siebie o uczuciach, właściwie także o emocjach, mało o wrażeniach. Ba potrzeba ze 20 minut dziennie na rozmowę między małżonkami o bliskości, nie o chlebie lub niebie. Dobra wiadomość jest taka, że inteligencji emocjonalnej i przez to bliskości tego typu można się uczyć.

  • Killerka

    Świetny wpis, chyba każda z nas Żon może opisać podobne stany ducha…
    http://www.stazmalzenski.pl

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Dziecko po rozwodzie też może się usmiechać
Dziecko po rozwodzie

Myślałem, że to kolejne ciche dni, które wreszcie się skończą. Nie skończyły się jednak… Po twojej Tato, dłuższej nieobecności w...

Zamknij