– Dzień dobry Pani Helenko, od września moją córkę przywita zerówka. Będzie w Pani klasie. Tak, tak w klasie, pomimo swoich niespełna pięciu lat zasiądzie w „zerówkowej” ławce.
Nie jest wyrośniętą dziewczynką, ot taka w sam raz, ani za duża ani za mała. Kiedy byłyśmy obejrzeć szkołę, usiadła przy stoliku i okazało się, że krzesełko jest zbyt niskie, a stół zbyt wysoki, ale to nic nie szkodzi, najwyżej będzie miała krzywy kręgosłup. Przecież tyle dzieci ma wady postawy, dlaczego moja córka miałaby być inna.
– Mówi Pani, że nie ma obaw, bo dzieci głównie będą się uczyć poprzez zabawę na dywanie. Dziękuję za wyjaśnienie, zastanawia mnie tylko co zrobicie z pakietem książek, które według zaleceń kupiliśmy. No chyba nie będą wypełniane na dywanie, prawda?

– Dzisiaj moje dziecko zasypiało przy śniadaniu, kiedy obudziłam je o siódmej dziesięć.
Wie Pani, Zuzia jest śpioszkiem, pomimo, że zasypia przed dwudziestą, potrafi spać do dziewiątej, wstaje wtedy rozpromieniona i pełna energii…
– Mówi Pani, że trzeba zrobić badania, bo to nie jest normalne, że dziecko tak długo śpi. Robiliśmy, robiliśmy no i nic nie wyszło. Jest zdrową, energiczną dziewczynką tylko potrzebuje więcej snu. Kiedy wstaje zbyt wcześnie jest rozdrażniona i niespokojna.
– Mówi Pani, że to minie, że się zahartuje…, rozumiem. Pani dzieci też tak miały, ale przecież nie można dziecku na wszystko pozwalać…, no tak nie pomyślałam o tym, a i jeszcze magnez podawać to będzie spokojniejsza. Och co byśmy zrobili bez tych suplementów, na szczęście koncerny farmaceutyczne dbają o zdrowie naszych dzieci, prawda?
– Dobrze, że chociaż codziennie dzieci będą wychodziły na podwórko. Nie będą…
– Aha przez ten program do zrealizowania. No tak, tak dziecko musi mieć podstawy zanim pójdzie do pierwszej klasy, bo później rodzice będą mieli pretensje do Pani, że ich syn jest słabszy od innych.
– Mówi Pani że sala jest obszerna jak na 30 dzieci, każde ma swój kawałek podłogi i wietrzycie porządnie raz dziennie, a…to mnie Pani uspokoiła. Moje dziecko przynajmniej będzie dotlenione.
– Coś jest nie tak z naszą wyprawką,…że za duże kupiłam te farby, tak? Nie będą aż takie potrzebne, bo malowanie farbami przewidziane jest tylko trzy razy….nowe wykładziny…tak, tak, trzeba szanować dobro wspólne…
– I z telewizora korzystacie 30 minut dziennie, zaraz po śniadaniu, Scooby Doo, to ulubiona bajka i Monster High… nie, nie… no nie mam nic przeciwko…
– Tak…, to dobrze, że w razie zastrzeżeń rodziców, dziecko może przejść do biblioteki na ten czas. Zastanowię się nad tym, oczywiście to dobrze, że rodzice decydują…
– Tylko raz dziennie puszczacie dzieci do sklepiku szkolnego i dobrze jakby od czasu do czasu Zuzia miała jakiś pieniążek, żeby nie czuła się gorsza od innych dzieci…, raz dziennie taka musująca oranżadka z rurki jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Tak, kupię jej malutki różowiutki portfelik…one są takie słodkie…

Poza tym jest spoko i zerówka sprawi, że będziemy mieli mądrzejsze dziecko w pierwszej klasie…

Tylko po co Pani Helenko, po co…i za jaką cenę.

  • kasia

    moje dzieci na szczęście maja zerówkę w przedszkolu… na szczęście mówię bo jestem przerażona, że moja Marysia od września będzie w pierwszej klasie. Ogromna szkoła, toalety wspólne z wszystkimi dziećmi(dużymi i małymi). Co do klas nie mam zastrzeżeń ale na zebraniu w szkole zapytałam o wyjście do toalety. W klasie będzie 25 dzieci. Szkoła nie przewiduje dodatkowego nauczyciela lub pomocy innej osoby. Na moje pytanie o korzystanie 6 latków z toalet wspólnie z dużymi dziećmi w wielkiej szkole dyrektor spojrzała na mnie z wymowna miną: o matko musi pani zadawać takie pytania? Najlepiej nie zadawać ich w ogóle bo są trudne. Ale do rzeczy… odpowiedziała, że raczej nie mamy się czego obawiać bo w szkole jest monitoring i można zobaczyć jak dzieci zachowują się na przerwach (o zgrozo). Dla naszej grupy 6 latków nie jest przewidziana pomoc więc dzieci z toalety w czasie zajęć prawdopodobnie będą korzystały samodzielnie (pokonanie ogromnego korytarza oraz schodów) a od rodziców prawdopodobnie wymagać się będzie oświadczeń, że dziecko z toalety korzysta samodzielnie a odpowiedzialność za nie ponosi rodzic będący w tym czasie w pracy. Istna paranoja. Nie dziwię się, że nauczyciel będzie miał opory związane z odpowiedzialnością za dziecko, które wychodzi samo do toalety… ot sprawiedliwość… w gminie mnóstwo stażystów a dzieci pozostawione są bez opieki…Gdzie tu logika???

    • Kasiu, nie pomyślałam o tych toaletach, ale to rzeczywiście może być spory problem. Niektórym dzieciom czasem trudno zapiąć guzik w spodenkach. Przeraziło mnie również przerzucenie odpowiedzialności za dziecko w czasie jego pobytu w szkole na rodzica. Osz ku…, czyli co, matka ma przychodzić do szkoły, żeby zaprowadzić dziecko do toalety albo wziąć na siebie winę, z powodu idiotycznego systemu, gdyby nie daj Bóg coś się dziecku stało…to jest nie do pomyślenia. A może zakładać pięciolatkom pampersy? Ja bym w życiu nie podpisała takiego oświadczenia.

      • kasia

        Liczę jednak na to, że wykształceni pedagodzy sprostają wyzwaniu i nie będa traktowali naszych dzieci jak zło konieczne … to przecież jeszcze małe dzieci… różnica jednego roku w emocjonalności i sprawności dziecka to bardzo dużo. Mam nadzieję, że nie będą nas rodziców traktować jak jak rozkapryszone dzieciaki, które ciągle widzą jakiś problem. Rozumiem, przyszła reforma i trzeba jej sprostać ale dbajmy również o dzieci…kiedyś i tak muszą pójść do szkoły…

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Dziecko z zespołem Downa
Chcę mieć dziecko z Zespołem Downa – Światowy dzień Zespołu Downa 2014.

Kiedy wchodziłam do specjalnej grupy przedszkolnej na zajęcia, Paulinka biegła do mnie co sił w nogach i rzucając się na...

Zamknij