Jeszcze nie zaszczepiłam dzieci. Powtarzam, jeszcze. Nigdy nie zapierałam się, że tego nie zrobię, raczej to odraczam niż całkowicie odrzucam. Za chwilę mój syn skończy trzy lata i to będzie ten moment w którym raczej zdecyduję się, przynajmniej na część szczepień.

Wojna nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem

Nie raz i nie dwa zapraszano mnie do gwiazdożenia w TV. Stawania po jednej ze stron barykady z karabinem poszczepiennego autyzmu w dłoni, z granatami tragicznych historii wielu rodziców i malców, którzy borykają się z NOP-em.
Nienawidzę wojen. Płakać mi się chce, gdy stawia się naprzeciw siebie rodziców o odmiennym zdaniu, odmiennych poglądach i liczy siłę strzałów, jakie jedni kierują w stronę drugich. To jest okrutne i nieludzkie. Wojna nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Stawianie naprzeciw siebie ludzi, zagrzewanie ich do walki, manipulowanie wrażliwością rodziców i pragnieniem ochrony własnego dziecka, to cios poniżej pasa. To zawsze przynosi więcej strat niż pożytku.

Boję się szczepić, boję się nie szczepić

Jestem kobietą, jestem mamą, mam swoją mądrość,  wrażliwość i najzwyczajniej w świecie się boję. Czytam, słucham, oglądam, rozmawiam, porównuję, pytam, analizuję, szukam odpowiedzi. Patrzę na kilka przypadków obok, które nieustannie, jak codziennie powracający gwizd czajnika, przypominają mi, że NOP istnieje i może być tragiczny w skutkach. Czytam o groźnych chorobach, choćby takich jak Polio, które mogą zagrażać moim dzieciom i kładąc się spać, mam głowę pełną wątpliwości. Pytań na które wśród medialnego krzyku nie znajduje odpowiedzi.

Nie jestem antyszczepionkowym mordercą !

Nie jestem z tego dumna, że jeszcze nie zaszczepiłam swoich dzieci. Nie krzyczę o tym na każdym roku, nie chwalę się przy byle okazji. Jest mi ogromnie przykro, że wkładając do jednego worka wszystkich nieszczepiących rodziców, nazywa się ich debilami i psycholami. Jest mi ogromnie przykro, że porównuje się ich do zabójców własnych dzieci, że tyle jadu i agresji płynie w ich stronę, w moją stronę.

Proszę wybaczcie

Wszystkich rodziców, którzy szczepią własne dzieci, proszę wybaczcie mi, że nie zaszczepiłam jeszcze własnych. Wybaczcie że zdrowie własnego dziecka, przedkładam nad zdrowie tych dzieci, których nie znam. Jestem MAMĄ i może to patologia ale zawsze będę w pierwszej kolejności chciała ochronić własne dziecko. Nawet jeżeli jest to wyrazem, mojego matczynego egoizmu. Nie robię tego na złość tym którzy szczepią, nie robię tego żeby coś udowadniać. Po prostu szukam.

Rzetelne informacje

Znowu cała Polska skupia się na tym, że do przedszkoli nie będą wpuszczane dzieci nieszczepione. Dojdzie to do skutku czy nie, tego nie wiemy. Dla mnie o wiele ważniejsze jest pytanie: Czy naprawdę rzucanie w swoją stronę obelgami i wyzwiskami jest metodą na lepszą informację społeczną, na pełniejsza wiedzę i dotarcie do prawdy? Ostatnio rozmawiając z Panią w sanepidzie usłyszeliśmy: „I tak zmusimy was do szczepień”. Nie przyszliśmy tam z pretensjami, z żalem. Przyszliśmy po informacje, które dla nas, rodziców, są ważne.

Szukam opracowań, wyników badań, artykułów naukowych, które pokażą mi czarno na białym składy szczepionek, szkodliwość znajdujących się w nich substancji, realnego zagrożenia jakie za sobą niosą. Szukam uczciwych lekarzy, pediatrów, wakcynologów, neurologów, którzy wyjaśnia mi jak dany preparat działa na układ immunologiczny czy nerwowy mojego dziecka, jak może odpowiedzieć na to działanie organizm. Co robić w razie zaobserwowania niepokojących zmian? Jak się przygotować do szczepienia, aby zminimalizować możliwość wystąpienia powikłań?

Gdyby wszyscy „Antyszczepionkowcy” i „Proszczepionkowcy” pomimo odmiennego zdania usiedli i zaczęli ze sobą rozmawiać, pozostawiając wyrywanie sobie zabawek i rzucanie piachem w oczy, czasom z piaskownicy, na pewno wszyscy by na tym skorzystali.

Nieszczepiący może choć trochę zrozumieliby szczepiących i odwrotnie. A ja i ty idąc zaszczepić własne dziecko, miałabym więcej rzetelnych informacji, które w razie komplikacji mogłabym wykorzystać. Przecież o to w zasadzie powinno chodzić nam wszystkim, prawda?

Na programy, medialne burze i konferencje są pieniądze> Na rzetelne podejście do tematu, badania i porównania ich nie ma.Dlaczego?
Bo jeśli, zarówno dla rządu jak i sanepidu, najważniejsze jest dobro dzieci, to czyż nie na rzetelną informację rodziców i dostęp do prawdziwych danych powinno się postawić w pierwszym rzędzie.

Tak…, o wiele prościej straszyć karami, konsekwencjami wykluczania ze społeczeństwa. Czy jednak to jest metoda?
A jeśli w tym wszystkim głównie chodzi o pieniądze, to w ogóle nie ma o czym rozmawiać, bo prawda przynosząca zyski, dla niektórych będzie zawsze jedyną prawdą.

Prawdą, która tyle będzie warta ile ktoś zapłaci.

Prawdą, w imię której można kłamać, oszukiwać, zabijać i kraść.

Niestety na takiej pseudo-prawdzie, jeszcze nigdy, nic dobrego nie zbudowano…

Podobne Posty

  • Daria

    Myślę tak samo jak Ty. Zarówno wiem, że szczepienia są potrzebne, bo to dzięki nim w dużym stopniu niektóre choroby zostały wyeliminowanie do niskiego odsetka ale słyszałam tez wiele o nop i przy każdym szczepieniu drżałam. Ciężko wybrać mniejsze zło będąc nieświadomym.
    Naslonecznej.blogspot.com

    • Masz rację. Ciężko jest niestety dotrzeć do prawdziwej wiedzy, kiedy dyskusjami rządzą emocje i pieniądze 🙁

  • Mama z prądem i pod prąd

    Bardzo podoba mi się jak to wyłożyłas. Sorry, powiem brzydko, ale temat szczepień był ostatnio walkowany znowu do zarzygania i wszystkie dyskusje nie wnosily nic nowego, gorzej, bo wszyscy w końcu zaczynali sobie skakac do gardeł… I to było przerażające.
    Bo tak naprawdę nie ma jednej prawdy. My wciąż nie wiemy co jest naprawdę dobre dla naszych dzieci. A to o ich zdrowie teraz i później chodzi. I my mamy prawo się zastanawiać, wstrzymać, czekać, bądź odmawiać szczepień. A odpowiedzialność za nasze dzieci bierzemy na siebie. Tylko my. Ani pielęgniarka, ani lekarz, ani sanepid, ani koncern farmaceutyczny nie weźmie odpowiedzialności na siebie, a bywa, że rzeczy się dzieją…
    Dobrze napisane. Dzięki… Pozdrawiam 🙂

  • Wiem, że robimy to wszystko z miłości do naszych dzieci, ale chyba należy zachować zdrowy rozsądek i nie dopatrywać się wszędzie spisku…

    Rzeczywiście wiele szczepionek zawierało (i zawiera!) bardzo szkodliwe dla dzieci substancje… wiele jest podawanych dzieciom w nieodpowiednich momentach.

    Ale generalnie większość z nich zabezpiecza nasze pociechy przed bardzo groźnymi chorobami… zabezpiecza także pośrednio pozostałą część populacji, gdyż nie pozwala się chorobie rozprzestrzeniać….

    jestem przeciwny szczepieniu na wszystko… zdecydowanie…
    ale myślę, że należy dać dziecku szansę na to, by było zaszczepione na podstawowe choroby….

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Małżeński trójkącik
Małżeński trójkącik

Kiedy pod moim sercem pojawiały się nasze kolejne dzieci wiedzieliśmy, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby rozwijały się...

Zamknij