Trudno mi pisać tego posta. Trudno, bo nasza obecna sytuacja łamie mnie wzdłuż i w szerz. Jest tym „tu i teraz”, którego nie dopuszczaliśmy przez wcześniejsze lata wspólnego życia. Więcej, nawet zarzekaliśmy się, że nigdy do niego nie dojdzie.
A jednak, jak nam się wydaje, wybierając mniejsze zło, musieliśmy się na jakiś czas rozstać. I choć rozstanie dwojga dorosłych ludzi, którzy się kochają, którzy spędzali dotychczas wspólnie każdą wolną chwilę, jest bardzo trudne, nie o tym dziś.

Opuszczone dziecko, czyli tata wyjeżdża za granicę

Kiedy napisałam ten podtytuł, odezwał się we mnie wewnętrzny obrońca:

Nie przesadzaj, nie jest tak źle, dzieci są pogodne, śmieją się, bawią, mają zaspokojone większość potrzeb, nie widać żadnego regresu – nie przesadzaj!

No niby tak. Niby nic się nie zmieniło. Ale… TATY OBOK NIE MA!

Nie budzi rano buziakami, nie stroi śmiesznych min przy jedzeniu porannej owsianki, nie gila na każde zawołanie, nie odbiera z przedszkola, nie czyta książki na dobranoc, nie myje głowy ( bo tata myje głowę najlepiej na świecie)…. Wszystko jest na „nie”!

Owszem siadamy przed skaypem, rozmawiamy przez telefon, wysyłamy sobie śmieszne obrazki i zdjęcia. Ale TATY OBOK NIE MA!

Po niespełna miesiącu od wyjazdu, Kuba na jego widok zaczyna pluć na ekran komputera i uciekać. Dlaczego?

Absent parent syndrome

Jeżeli dziecko przez najważniejszy okres rozwoju wychowuje się bez ciągłego kontaktu z obojgiem rodziców, można zauważyć u niego tzw. syndrom nieobecnego rodzica. W czym objawia się taki syndrom?
Dzieci doświadczają poczucia zagubienia, niepewności, a nawet może dojść do stanów depresyjnych. Niekiedy łatwo pomylić to z usposobieniem dziecka. Bądź, nie dopuszczając do siebie, że dziecko cierpi z powodu rozstania, maskować. Jesteśmy wtedy skłonni mówić, że dziecko jest po prostu, nieśmiałe małomówne, spokojne.

Emigracja ojca a zachowania dziecka

Utrata bezpośredniej więzi z tatą, może objawiać się również poprzez somatyzacje. Dziecko nagle zaczyna skarżyć się na bóle brzuszka, głowy, nóżek. Mogą pojawić się wymioty, biegunka czy zaparcia. Choć od dłuższego czasu korzysta już z toalety, może powrócić moczenie się, zwłaszcza w nocy. Część psychologów mówi, że jest to tzw. „psychologiczny rewanż”. Dziecko czuje złość zarówno w stosunku do mamy jak i do taty. Wewnętrznie obwinia tatę za to, że wyjechał, mamę zaś za to, że na to pozwoliła. Często jednak nie potrafi mówić o złości, więcej, nie potrafi nawet jej w sobie nazwać i zauważyć. Czuje jednak wewnętrzne napięcie, które odreagowuje poprzez agresję, somatyzacje czy wycofanie.

Dzieci wyrażają również swoje wewnętrzne poczucie opuszczenia poprzez zabawę. Ustawiając swoja rodzinę z figurek, wyrzucają tatę, albo robią mu „bam”.
Można również zauważyć, że dziecko nie radzi sobie z rozstaniem, korzystając z testów rysunkowych Goodenough- Harrisa. Co prawda służą one do prostych pomiarów dojrzałości intelektualnej dzieci w wieku szkolnym, ale w sytuacji emigracji ojca, mogą pokazać jak głęboko dziecko jest dotknięte przez taką stratę. Maluch, rysując mamę, tatę i siebie, zapomina o dorysowaniu tacie jakiejś części ciała, lub wcale nie umieszcza go na rysunku. Nie wypytujmy wówczas o to, gdzie jest tata. Pozwólmy na taki sposób wyrażania emocji.

U starszych dzieci, wraz z rozstaniem, mogą pojawić się problemy w nauce, nieumiejętność skupienia uwagi, niechęć do wyrażaniu uczuć. Dziecko może bardziej ufać grupie rówieśniczej, która jest obok, niż rodzicom, którzy dopuścili do rozstania.

Jak pomóc dziecku przeżyć rozstanie

Obecność obojga rodziców, którzy kochają się wzajemnie, mają czas dla siebie i dla dziecka, zaspakaja jedną z fundamentalnych potrzeb człowieka, którą jest poczucie bezpieczeństwa.
Gdy tata znika z zasięgu wzroku, słuchu i dotyku, poczucie bezpieczeństwa u dziecka zostaje zachwiane.
W takiej sytuacji najgorszą rzeczą jaką możemy zrobić to pozostawić dziecko same sobie i udawać, że wszystko jest w porządku.
Co zatem robić?
1. Zanim tata wyjedzie rozmawiać dużo z dzieckiem o sytuacji, która ma nadejść. Opowiedzieć dziecku o miejscu, w którym tata będzie pracował. Pozwolić, aby razem z ojcem oglądało fotografie i filmy z tego miejsca. Im lepiej przygotowane rozstanie, tym łatwiej będzie dziecku je przeżyć.
2. W momencie wyjazdu wystrzegać się scen rozpaczy, łez. Unikać dramatyzowania. Ponieważ zbyt silne emocje udzielają się dziecku i wywołują w nim lęk. Rodzi się przekonanie, że dzieje się coś strasznego.
3. Pozwolić, aby dziecko codziennie rozmawiało z tatą. Dzieliło się ważnymi wydarzeniami, opowiadało o minionym dniu. Fajnie jest gdy starsze dziecko może zagrać online, z tatą w jakąś grę, obejrzeć bajkę, poczytać. 
4. Dbać o możliwie jak najczęstsze, kontakty z tatą. Przyjazdy taty do domu, wyjazdy do taty.
5. Pozwolić dziecku na przeżywanie rozstania. Prosić, aby opowiadało o swojej tęsknocie, smutku. Nie opowiadać jednak o naszym smutku i tęsknocie. Dziecko nie ma obowiązku „nosić” problemów dorosłych. Chce czuć, że ma oparcie.
6. Nigdy nie mówić zdań w stylu: „Tatuś wyjechał do pracy, żebyśmy mogli kupić Ci jedzenie, ubrania czy zabawki” !!! Takie zdania prowadzą do wzbudzania w dziecku poczucia winy. Dziecko myśli sobie: „Tata przeze mnie musiał wyjechać za granicę”. „Gdyby nie moje potrzeby, mógłby być z nami”.
7. Pielęgnować związek i relacje między rodzicami. Dziecko najmocniej cierpi, gdy nie układa się między mamą i tatą. Zarówno miłość jak i konflikt czuje nawet na odległość.

Kiedy Kuba pluje na tatę podczas video-rozmowy, przytulam go i pytam czy tęskni za tatą. Czasem odpowie, że tak, innym razem pluje również na mnie. Jest to smutne, choć zrozumiałe doświadczenie, dlatego robimy wszystko, żeby jak najszybciej znowu być razem. Bo żadne pieniądze, wycieczki, zabawki nie zastąpią dzieciom obecności mamy i taty.

Czy doświadczyliście lub doświadczacie takiej rozłąki? Jak radzą sobie z nią Wasze dzieci? Może macie jakieś sprawdzone sposoby, które pomagają im przeżyć ten trudny czas?

Podobne Posty

  • flicka

    Moje dziecko ma dwa i pół roku. Nie widziało taty przez pół roku, bylo ciezko ale kolejne wyjazdy nie sa tak straszne jak te pierwsze rozstanie. Kontakt skyp był, rozmowy o tym dokad tata pojechał, co robi. Bardzo duzo opowiadania o tym. Wtedy byl trudny czas dziecko powaznie chorowało. Ja matka sama 24 godziny z dzieckiem, bez jakiejkolwiek pomocy. Bycie CALKOWICIE samotnym w wychowywaniu dziecka jest bardzo trudne. Jesli nie masz znajomych, przyjaviol i rodziny jestes tylko ty i dziecko i tata za granica, dzie ko ma gorsze dni tak jak my dorosli i czasami ciezko jest wytrzymać.

    • Rozumiem Cię doskonale, też mieszkamy z dala od rodziny, a ponieważ niedawno się przeprowadziliśmy nie mamy też wielu znajomych. W takich chwilach, jak napisałaś, mocno doskwiera samotność, trudno też o chwile dla siebie, po to żeby zwyczajnie nabrać sił. Dlatego ja zabrałam dzieci i wyjechaliśmy na miesiąc do dziadków. Widzę, że to była świetna decyzja. Może i wy moglibyście się wybrać do najbliższej rodziny?

  • Współczuję Wam tej sytuacji, bo wyobrażam sobie, że nie jest łatwa dla nikogo – ani dla dzieci, ani dla Was dorosłych. To rzeczywiście mądry pomysł, że pojechałaś z dzieciakami do dziadków, bo i Tobie i im jest dzięki temu łatwiej. Na pocieszenie opowiem Ci naszą rodzinną historię: ja miałam wówczas 10-11 lat, moja młodsza siostra 7-8, a nasz Tata wyjechał do pracy do Niemiec. To było ponad 20 lat temu więc oczywiście o żadnym skype ani nawet codziennych rozmowach telefonicznych nie było mowy! Raz na jakiś czas Tata przyjeżdżał do domu na kilka dni, a w wakacje my pojechaliśmy do niego. Pamiętam, że bardzo tęskniłam i na pewno mojej Mamie nie było wtedy łatwo, ale z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że nie zaburzyło to jakoś relacji w naszej rodzinie. Może dlatego, że koniec końców Tata po niecałym roku wrócił na stałe do Polski. Po latach dowiedziałam się, że plan był taki, że całą rodziną mieliśmy przeprowadzić się do Taty do Niemiec jak już się tam urządzi, ale w tamte wakacje zmarli obaj moi Dziadkowie i rodzice doszli do wniosku, że Babcie nie dadzą rady psychicznie, jeśli i my się wyprowadzimy…

    • Asiu, dzięki za to świadectwo. My założyliśmy jakieś 9-12 miesięcy rozłąki. I jak na razie też myślimy o przeprowadzce pod koniec roku. Jak jednak będzie, czas pokaże. Zycie czasem potrafi zaskoczyć.

  • My niedawno przeszliśmy 3 miesięczne rozstanie. Obyło się bez ofiar, natomiast to co zauważyłam: maluch od razu szukał „męskiego” autorytetu w rodzinie i lgnął do…dziadków :).

    • Ja również zauważyłam to u mojego Kuby. Odkąd jesteśmy u dziadków, chodzi za dziadkiem, wołając „dziadziosiu, dziadziosiu”. Chętnie się do niego tuli, idzie z nim na spacer, Babcia zdecydowanie jest na drugim planie. Codziennie też chodzi za mną i pyta „tato psyjedzie tu, tato psyjedzie tu”. Mam nadzieję, że też przejdziemy to bez większych strat.

      • Mój młody nie ma jeszcze dwóch lat, jak ojciec wyjechał, miał półtora roku. Po miesiącu pokazywał, że tata poleciał samolotem i mówił „placy” znaczy, że do pracy. Za to jak się zobaczyli po tych trzech miesiącach, co za radość i niedowierzanie w oczach dziecka, coś niesamowitego. Całe szczęście, że teraz są możliwości: codziennie lub możliwie najczęściej skype, telefon. Kiedy ja byłam mała, mój tato też pracował za granicą, ale póki nie przysłał kartki czy listu, nie wiedzieliśmy co się u niego dzieje. No i trwało to niestety dużo dłużej niż kilka miesięcy. A u Was to długa rozłąka czy czasowa?

        • Aniu, szczerze mówiąc to chyba po wakacjach wszyscy wyjedziemy. Właściwie mamy te kilka miesięcy, aby się zorganizować. My tutaj, a Jacek tam. Nie chcieliśmy wyjeżdżać wszyscy „na wariata” bo byłoby nam bardzo trudno. Praca, szkoła, przedszkole, mieszkanie…Także uczymy się języka i żyjemy nadzieją, że pod koniec roku już wszyscy będziemy razem. Póki co Jacek prawdopodobnie przyjeżdża w czwartek na kilka dni, więc odliczamy godziny z niecierpliwością.

          • To możemy sobie podać ręce. My od miesiąca mieszkamy za granicą.

          • W takim razie spodziewaj się, że będę Cie bombardować pytaniami 🙂

          • Chętnie odpowiem 😀 drogę do mnie znasz :).

  • flicka

    Nie mam mozliwosci wyjazdu do tego nie leczona depresje. tylko po prostu o TYM sie nie mówi, tego nie chce sie widziec.

    • Mówisz o swojej depresji?

      • flicka

        Przepraszam

        • Ależ kochana nie masz za co przepraszać. Może jest sposób, aby jakoś otrzymać pomoc? Depresja to choroba jak każda inna, o tyle trudniejsza, że obciążona stygmatyzacją społeczeństwa.

        • Maria Krakowiak

          Współczuje Ci też przez to przechodziłam z tym można skutecznie walczyć skoro piszeso tym znaczy że szukasz pomocy a dobrze. Trzymam kciuki za Ciebie

    • Magda N.

      Depresja to choroba,jak każda inna,nie ma się czego wstydzić,a najlepiej pozwolić sobie pomóc. Zawsze jest szansa i możliwość żeby wyjść na prostą.

    • mamadziewczynek

      Moja depresja zaleczona jako tako właśnie się odzywa po rozstaniu… Wiem jakie to trudne. Wiem też, że trzeba zebrać siły, dużo zależy od nas samych. Ja stale powtarzam sobie – sio! złe myśli, smutek, żal, łzy. Sio! Moje dzieci też bardzo rozstanie przeżywają. To trzecia rozłąka w ciągu roku. Każda boli bardziej od poprzedniej. Dziewczynki (4 lata i 17 lat) przeżywają to bardzo. Żal mi serce ściska. Czuję się taka bezradna… Cholerne państwo, w którym nie da się normalnie żyć…

  • Magda N.

    Ciężko jest żyć na odległość,dobrze mieć jednak określony czas tej rozłaki,wtedy jest o wiele łatwiej. Jei chodzi o wyjazdy mam z tym doświadczenie i znów mnie to czeka,dlatego rozumiem każdego, kto przez to przechodzi. Sposoby na przetrwanie tego czasu? Częste rozmowy z dziećmi,pokazywanie im zdjęć i skype. To nigdy nie zastąpi rodzica,ale pozwoli przetrwać. A dla nas? Nie patrzeć na kalendarz i nie skreślać kolejnych dni,bo czas się dłuży,lepiej źyć chwilą i myślami jak dobrze będzie znów być razem. 😉 oby ten czas szybko minął! 😉

    • O tak, dla nas również ważną rzeczą było ustalenie czasu rozłąki oraz tego co będzie dalej. Kiedy ma się cel, konkretnie ustalony oraz jakoś łatwiej przeżyć trud rozstania. To trochę jak w sporcie, można być bardzo zmęczonym , ale świadomość, że za zakrętem znajduje się meta dodaje sił i motywacji, aby do niej dobiec. Wam również życzę siły i wytrwałości.

  • Wiola

    Mój maż od 14 lat jest w wiecznych rozjazdach wyjeżdża na 2 miesiące wraca na 3-4 tyg i znów wyjeżdża dwa razy do roku staramy się wyjeżdżać z dziećmi do męża za granice. Mogłabym wiele napisać co się dzieje z dziećmi a mamy ich trójkę trzy dziewczynki w wieku 19 ,14,5 lat. Nie ma złotej recepty każde dziecko inaczej przezywa rozstanie z ukochanym tatą a mama cóż ona musi robić za mamę i tatę i ważne żeby była silna dla dzieci bo wtedy i one są silnymi i niezwykle szczęśliwymi osóbkami mimo tęsknoty za tatą.Ja przez te lata skończyłam studia poświęciłam się rodzinie dzieciom schorowanym rodzicom itd czy żałuje? Nie. Dlaczego? Bo nie mieliśmy wyboru żeby mieć na bardzo drogie leki dla najstarszej córki zaczął mąż wyjeżdżać potem już był dom itd a dziś hmmm dziś tak jest już chyba wygodniej. Czy dla mnie? Nie bo dla kobiety życie bez mężczyzny jest ciężkie proste czynności zasypu podajnika węglem czy naprawa podajnika w piecu czy zmiana akumulatora wymiana gniazdka naprawa pralki itd spadły na mnie . Ktoś z was pomyśli że jestem jakimś starym cyborgiem. Szczerze nie dziwie się sama tak nie raz siebie postrzegam. Chociaż prawda jest chyba inna bo gdybym tylko chciała mogłabym nie raz zdradzić męża. Ale moje drogie panie które to czytacie. Pomyślcie czy warto? Nie a wiecie dlaczego? Bo miłość ta prawdziwa zdąża się tylko raz ja się tego trzymam i jestem już 20 lat po ślubie .

    • Wiola, o ile jestem w stanie zrozumieć, że jest taki moment w życiu, gdy nie mamy wyjścia, bo jak choćby piszesz, pieniądze potrzebne są na drogie leki, o tyle nie potrafię zrozumieć, że pozostajemy w rozłące dla wygody.
      Chociaż z drugiej strony, mam w swojej rodzinie kilka takich przypadków, gdzie kobiety mają mężów i od kilku lat one żyją w domu z dziećmi, a mężowie za granicą. I zauważam rozmawiając z nimi, że w sumie to się już przyzwyczaili do takiego stanu rzeczy. Każde z nich jakoś pozbierało się po rozłące, ułożyło sobie życie. Więcej, kiedy spotykają się na święta, wakacje… jakoś nie potrafią już wspólnie funkcjonować. Właściwie moment wyjazdu jest w pewnym stopniu ratunkiem.

      • Wiola

        Szczerze się z Tobą nie zgodzę w moim przypadku jest liczenie każdych dni do przyjazdu męża potem cieszę się każdą chwilą gdy jest z nami a kiedy wyjeżdża staram się nie załamywać żeby nie zwariować. Żle mnie zrozumiałaś nie mi jest z tym wygodniej ale mojemu mężowi a ja staram się wieżyc w jego racje bo po części ją ma kiedy pracował w Polsce 12 godz codziennie był po za domem kiedy wracał jadł obiad chwilę z nami posiedział i szedł spać w niedziele zajmował się naprawami w domu itd tak naprawdę miał mniej czasu dla nas niż teraz kiedy wraca do domu na te 3-4 tyg mamy go dzień i noc tylko dla siebie. Wiem jak wielu ludzi postrzega taka rozłąkę za coś dziwacznego a nawet chorego potrafię ich zrozumieć. Żeby nauczyć się żyć zgodnie z samym sobą i ze swoją rodziną trzeba lata uczyć się trzymania wysoko głowy mimo że serce pęka ręce rozkłada się z bezradności itd. Bo uwierz dzieci widzą więcej niż nam dorosłym się wydaje. Im silniejsza z biegiem lat się stawałam tym silniejsze stawały się moje dzieci .

        • Nie mnie absolutnie oceniać Waszych decyzji, pisałam raczej o tym co zauważam wśród znajomych i rodziny. A powiedz mi, nie mogliście po prostu wszyscy wyjechać?

      • monika

        Nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Ja też od wielu lat rozstaje się z mężem i wcale nie jest to dla mnie wygodne, zawsze staje się ogromnym cierpieniem i stresem ,szczególnie kiedy patrze na smutne dzieci. Do tego jeszcze miałam pływającego tatusia i powiem wam że nigdy się do tego nie przyzwyczaiłam .Między nami jest bardzo silna więź emocjonalna, wszystko konsultujemy ze sobą i uwierzcie mi ,że żadne z nas nie żyje sobie odrębnym życiem. Żyjemy razem choć trochę daleko od siebie( kiedy mąż jest w pracy ) , celebrujemy czas kiedy jesteśmy razem. Czasem wydaje mi się że ludzie są blisko siebie a jednak tak daleko, u nas jest odwrotnie. Jest ciężko ale nie beznadziejnie. Mieszkajac na miejscu a wyjezdzając w delegacje, trasy itp. bądz też zwykle wracając po nocach z korporacji może być gorzej niż tak jak jest teraz .Kocham swojego męża za to ,że jest , trwa przy nas i choć jest daleko to stara się aby być jak najbliżej ……

        • Monika, ja absolutnie nie generalizuję, lecz pisze o tym co widzę obok. Jestem osobiście głęboko przekonana, że jeśli się kogoś kocha i dba o relacje, można przetrwać najdłuższą rozłąkę. Niestety jeżeli się o nie nie dba, po jakimś czasie związek chyba nie ma szans się utrzymać.

    • Dominika

      Dzień dobry.
      Sytuacje jaką Pani opisuje znam od strony dziecka, którego tata wyjeżdżał do pracy. Temat ten, skutki rozłąki spowodowanej wyjazdami zarobkowymi ojców stały się tematem mojej pracy magisterskiej. Nieśmiało chciałabym spytać, czy mogłaby Pani podrzucić mojego maila najstarszej córce. Badania prowadzę online, są całkowicie anonimowe, a ich wykonanie zajmuje ok. 12 minut.
      Chciałabym zebrać jak największą liczbę osób badanych, by praca była wartościowa i przede wszystkim przydatna.
      Podaję maila w nadziei na odpowiedź 🙂
      wyjazdyzarobkowetaty@interia.pl

  • Gość 30

    My też właśnie przerabiamy ten temat. Nigdy nie wyobrażaliśmy sobie tego, że będziemy musieli żyć z dala od siebie. Niestety głupia, ale poważna sytuacja życiowa zmusila nas do tego. Mąż nie wyjechal po to żeby polepszyć nasz standard życiowy, lecz po to żeby naprawić pewne błędy. Nie bylo już innego wyjścia. najgorsze jest to, że nie wiemy ile to wszystko potrwa. Minęło już pół roku, lekko nie jest. Nasz synek ma 7 lat bardzo tęskni za tata. Jest zamknięty w sobie, ale przeżywa to wszystko bardzo. Tłumaczyliśmy mu wszystko, rozmawia na skype, ale ma pewien żal, że tak musi być. Ostatnio wykrzyczał mi w domu że z tata jest lepiej. Jak w sklepie zapytalam jakiego chce batona odpowiedział mi żadnego chce tatę. Łzy cisna się wtedy same do oczu, przeciez on tak niewiele chce a człowiek nie może mu tego dać. Modlę się o to żeby ten koszmar szybko się skończył, ale mam świadomość że to musi jeszcze trochę potrwać po to zebyśmy już mogli spokojnie życ razem.

  • Kurcze, z jednej strony uważam i zgadzam się z Tobą, że dzieciom potrzebni są oboje rodzice. Nie mam tutaj żadnej, najmniejszej wątpliwości.
    Z drugiej strony mam świadomość, że czasem wyjazd to konieczność.

    Jak sama napisałaś, nie da się zastąpić dziecku obecności taty czy mamy. Można próbować łagodzić sytuację, ale to będzie ‚tylko’ łagodzenie.
    Uściski.

    • Dzięki Tomku za zrozumienie. Dlatego my raczej będziemy się stąd zawijać. Na szczęście bloga można pisać wszędzie. Pozdrawiamy

      • monika

        Decyzja nie jest łatwa .Każda rodzina musi ją podjąć indywidualnie . Ja znam ten temat z dwóch stron, Była póba wyjazdu i próba przeczekiwania tu na miejscu.Ani jedno , ani drugie nie jest łatwe.tam na miejscu zdrowie psychiczne zaczyna szwankować , więc i tak źle i tak nie dobrze. Jak to w życiu…. Trzymam za Was kciuki i pozdrawiam serdecznie 🙂

        • Dzięki Monka. Nie ukrywam, że też mam obawy jeżeli chodzi o wyjazd. Bardzo mocno jestem związana z domem rodzinnym. Mam jednak nadzieję, że damy radę w końcu to tylko 700 km.

  • Magda

    Temat na czasie dla mnie! W sobotę mój mąż wybiera się za granicę na poszukiwanie pracy. Wstępnie ma tam spędzić tydzień. Mamy dwie córki, starsza w marcu skończy 3 latka, młodsza ma pół roczku. Jeśli mężowi uda się znaleźć pracę chcemy się wyprowadzić do końca roku. Zastanawiamy się jak starsza córka zniesie rozłąkę. Po tym co tu przeczytałam trochę się przeraziłam! W tej chwili mieszkamy z moimi rodzicami i mam nadzieję że ich obecność złagodzi trochę tęsknotę za ojcem. Zobaczymy…. Przydałoby się jakieś wsparcie 🙂 pozdrawiam Magda

    • monika

      Będziemy trzymać kciuki 🙂

    • Magda, ja również trzymam kciuki za Was. Pamiętajmy, że każde dziecko jest inne i inaczej to przeżywa. Grunt to utrzymywać częsty kontakt. Pozdrawiam Cie serdecznie i napisz za jakiś czas co słychać.

  • Niunka

    U nas sytuacja wygląda tak, maz wyjeżdża na 3 miesiące i jest z nami 3 tyg. Moja 19 miesieczna córcia na początku boi się taty a jak się przyzwyczai to wyjeżdża. Z córką jestes 24 godz. razem. Dziadka mamy blisko, i prawie codziennie g8 odwiedzamy, ale Niunka przechodzi etap leku separacyjnego, wiec nawet nachwile mnie nie zostawia. Osobiście uważam, ze jeśli jeden z rodziców jest na rozjazdach, jest ciężko a najbardziej cierpi dziecko.

  • Natalia

    u nas podobnie jak @flicka, synek teraz ma 25 m-cy, ojciec wyjechał jak miał roczek, nie było go 9 m-cy… (taka praca) i niestety nawet Skype nie pomógł… wrócić chociażby na 1 dzień ojciec nie miał szans… a synek po ok 3 m-cach przestał kojarzyć faceta ze Skypa (tak myślę)… dla niego to był obcy facet który dzwonił codziennie ale nic więcej… a po powrocie masakra… najpierw go nie poznał i nie pozwolił mu wsiąść wogóle do auta, wejść do łóżka, dotykać zabawek itp… po jakimś czasie się z nim oswoił… potem miał chwile „tatozy”, może ze 3 tygodnie, gdzie kąpiel i zabawa tylko z tatą… ale prawda jest taka że synek do teraz nie uśnie z ojcem, nie da się nakarmić, nie przytuli, nie całuje, jak płacze to wogóle tata sio!, jak do spania tak samo Tata sio! i jeść tylko mama, jak na spacer to mama i tata… to jest straszne … moje dziecko nigdy z nim nie usnęło, nigdy go nie nakarmił, nie uspokoił, nie ukołysał bo on się wygina i wpada w histerie… dla samotnej matki bez rodziny i znajomych to jest piekło… Teraz ojciec jest, ale jakby go nie było… jest tylko dobrym kompanem do zabawy… i powiem wam ogólnie dziewczyny że choćby przywiózł no nie wiem ze 100 tyś za miesiąc to nie życzę nikomu przeżywać tego co my… ja już milion razy mówiłam że wolałabym nie mieć za co żyć od 1-ego do 1-ego ale być razem niż mieć parę groszy więcej i męczyć się samej… ale to zrozumie tylko ten kto przeżył podobne historie…. druga sprawa jest też taka że ten ojciec za granicą wielu rzeczy poprostu nie widzi, a nie da się wszystkiego opowiedzieć i pokazać na Skypie… i potem moim zdaniem temu ojcu jest cholernie ciężko wytworzyć taką bliską więź ze swoim dzieckiem bo on poprostu go nie zna…trzeba na to dużo dużo czasu…

  • Aleksandra

    Jestem w podobnej sytuacji. Też zarzekaliśmy się, że nigdy do tego nie dojdzie, a jednak – życie pisze różne scenariusze. Od 9 miesięcy jesteśmy osobno.
    Czytam twój tekst i myślę o moich dzieciach. Może ktoś pomyśli, że skłamię, ale u nas nie ma takich oznak buntu jak plucie na tatę czy wyrzucanie go z zabawy… przeciwnie… Widze zdecydowanie więcej miłości w stosunku do taty niż gdy był blisko.
    Może to dlatego, że „przestrzegam” tych wszystkich zasad, o których piszesz? Tata przyjeżdża co 2 tygodnie, czasem częściej jak jest możliwość. Nie pokazuję dzieciom łez. Jeśli płaczę, to w poduszkę. Nasz związek tak naprawdę odrodził się po wyjeździe.
    Powiem ci nawet tak: z takiego wyjazdu można wyciągnąć więcej dobrego, niż się pozornie wydaje…

  • Madzia

    Moj maz wlasnie poszedl do wojska. Dzien przed wyjazdem zepsul telefon i ma starego grata. Wiec kontakt ograniczyl nam sie do rozmow, gdzie on moze dzwonic dopiero po 21:30 lub w niedziele. Nasza corka ma 2,5 roku i przez ten pierwszy miesiąc chodzila i mowila, ze nie chce juz taty miec, niech tata nie wraca, niech zostanie w tym wojsku. Bardzo duzo jej tlumacze, ze tata ja bardzo kocha, ale ona nie chce tego sluchac i albo krzyzczy, ze tata jej nie kocha lub zmienia temat na calkiem inny. Wlasnie jest w domu na pierwszej przepustce, Mala jak go zobaczyla wtulila sie w niego i przez ok10 min nic nie mowila tylko sie usmiechala. Przez caly czas musi byc przy niej i wszystko z bia robic. Jutro tatus wraca do swojej jednostki i bedziemy nadal walczyc z tesknota.

  • mama_jaga

    U nas tez jest rozląka 3tyg w pracy 3tyg w domu. Jagodka za miesiac bedzie miala 2 urodzinki a od miesiaca dopiero zauwaza ze taty nie ma a jak kto pyta jej gdzie jest tata to mowi ze „placy” . Prawie codziennie rozmawiamy przez tel i ogladamy wspolne zdjecia . Ogolnie nie jest zle ale nawet jak wraca to mała i tak bardziej lgnie do mnie …

  • ana

    witam dziewczyny, u nas podobnie… 2 miesiące temu mąż wyjechał za granicę…na początku sądziliśmy ze pół roku to maksymalny okres rozłąki…ale teraz okazuje się że będzie to musiało dłużej potrwać zanim dołączymy do niego (moje szkraby2,5 roku i 14 miesięcy oraz ja). Na początku synek (starszy) w ogóle nie chciał rozmawiać z tatą na skypie… Ale po ok 2 tyg codziennych rozmów, zaczął chętniej patrzeć na ekran komputera i opowiadać tacie pewne zdarzenia… staram się często rozmawiać o tacie, co jakiś czas kupuję im jakąś drobnostkę i mówię że tato przysłał im upominek. dodatkowo wspominam, że tato powiedział mi żebym zabrała ich na plac zabawi i lody bo świeci słoneczko… mam wrażenie że to daje jakiś efekt…
    Dodam że Mąż jest w Norwegii, ale po przeczytaniu wielu opinii i artykułów dotyczących bernevernet zaczynamy obawiać się wyjazdu do Norwegii z dziećmi. A Wy Agnieszka gdzie planujecie osiąść?

  • Mama Magda

    Moja córeczka miała 3 miesiące jak Tata wyjechał za granice wtedy tak tego nie odczuwała teraz gdy ma 3 lata ta rozłąka nadal jest ciężka wydaje mi się ze jest gorzej niz było. Ale po artykule wiem więcej i myślę że skorzystam z rad. Pozdrawiam

  • mama

    Mój starszy syn miał 7 lat ,młodszy 4.Zwłaszcza młodszy nie odstępował mnie na krok.Jak został u kogoś to ciągle pytał kiedy mama wróci…Minęły 4 lata i nadal jest tak samo.To tak jakby bali sie, że zniknę.Jak robią rysunki to nie rysują już taty.Ostatnio starszy syn stwierdził,że on taty nie kocha i nie chce żeby wracał.Starszy syn dusi w sobie emocje,jest skryty.Wydaje mi sie że próbuje przejąć rolę taty,tzn.krzyczy na młodszego,poucza go takim tonem jak tata.Jest trudno 🙁

  • A.B.

    Temat przerabiałam również i ja co prawda jakiś czas temu. Syn miał wówczas około 3 lat. Pierwszy wyjazd ojca przypłacił chorobą. Dziecko po dwóch tygodniach rozchorowało się. Później był moment wyparcia tz. nie chciał rozmawiać z tatą telefoniacznie. Próby namawiania kończyły się bardzo krótką rozmową i płaczem później. Dodam jeszcze, żę dziecko przygotowywane było za każdym razem do takiego wyjadu taty. Były rozmowy, zaznaczanie na kalendarzu każdego dnia do momentu przyjazdu. Niestety nie jest to dobre dla naszych dzieci. Jak wyjeżdżać to tylko razem to lepsze dla dzieci i rodziny. Nasza niestety nie przetrwała tej próby.

  • dorka-sz6

    Witajcie, ja mam 3 dzieci 15,11 i 4 lata. Mąż wyjechał rok temu do pracy nas przez ten rok trzyma fakt że za miesiąc jedziemy do niego. Czekaliśmy aż syn skończy gimnazjum i zamierzamy tam zamieszkać. Ale czy nam się uda w Niemczech żyć ? Mam taka nadzieję że będzie lepiej niż w Polsce pomimo dorabiania się od początku.

  • elza

    mi tesz wyjehał tata ale ma 7 latke

  • Amika

    Tez mam trudna sytuacje 🙁
    Od kiedy Rodzice się rozwiedli ja i mama pojechaliśmy do Anglii ? a tata został w Polsce teraz widzę go max 2-3 razy w roku na tydzień albo półtora. W tym roku byłam w Polsce w maju a pod koniec października tata przyleciał do nas 🙂 byłam naprawdę przeszczesliwa ale no niestety ten czas minął i tata musiał wracać ;( płakałam przez całą noc
    Teraz odwiedził nas pod koniec grudnia przed świętami ? i znów ta sama sytuacja czas minął było fajnie ale tata dzisiaj ma samolot do polski i jeszcze nie wyleciał a ja już leże w łóżku i płacze bo juz tęsknię bo znowu go nie zobaczę przez kilkanaście miesięcy ;((
    Szukam po stronach jak poradzić sobie ze smutkiem ͜i tęsknota za kimś bliskim ale znajduje tylko artykuły o małych dzieciach ;((jest godzina 3 a wstaje o 6 do szkoły ciekawe jak ja przeżyje
    Proszę macie jakaś rade dla nastolatka? ;(

    • Mama dwojeczki

      .Amiko, pewnie nie potrafię ci pomóc w naprawdę trudnej dla ciebie sytuacji, ale przeczytałam twój wpis i myślę, że pomoże mi on zrozumieć co mogą czuć moje dzieci, kiedy je wezmę do siebie z ich kraju i od taty, z którym mieszkają, kiedy ja wyjechałam za granicę pracować na nasze utrzymanie. Po drodze jednak wydarzyło się coś niedobrego i zdecydowałam się rozwieść z mężem. Więc moje dzieci – tak jak i ty – będą musiały nauczyć się żyć bez swojego kraju i dodatkowo bez jednego z rodziców. Moje dzieci jednak są małe i radzą sobie wyjątkowo dobrze z tymi zmianami w naszej rodzinie, może dlatego, że nie było żadnych kłótni i dramatów przy rozstaniu i wyjeździe. Ale ty jesteś nastolatką i pewnie przy tacie czujesz to wsparcie, jakie tylko tata dać może.A gdy on wyjeżdża, tracisz to oparcie, jakie daje obecność przy tobie dwojga rodziców. Nie piszesz jednak, czy masz takie samo wsparcie w mamie, jakie czujesz, kiedy jest z tobą tata. Ja kiedy byłąm nastolatką miałam bardzo duży konflikt z mamą, ciagle się kłóciłyśmy, a w rodzinie nie rozmawiało się jakoś głębiej o problemach, tylko się krzyczało. Za to tata był spokojny, ale też raczej nie było bliższego kontaktu. Ja jednak i moje rodzeństwo docenialiśmy przynajmniej to, że był spokojny i nie krzyczał tak jak mama. Dziś jednak doceniam bardzo moją mamę, bo jak dorosła osoba i mama moich dzieci, przekonałam się, że to mama zrobiła ze mnie silną osobę, odporną na trudy życia, tak jak i ona musiała być, kiedy tata był raczej zawsze nieobecny. Za to tacie zawdzięczam to, że jestem towarzyska i kontaktowa i lubię ludzi. A stosunku w naszej rodzinie zmieniliśmy my sami, bracia i siosrty, kiedy dorośliśmy. Więcej rozmawiamy, pomagamy sobie, szanujemy się. Żałuje tylko, że nie potrafiłam się otworzyć i zacząć rozmawiać szczerze w rodzinie, kiedy jeszcze żył tata. Może wiec Amiko nie szukaj porad w internecie, jak poradzić sobie z rozstaniem, tylko biegnij wypłakać swoją tęsknotę i żal u mamy, a potem do słuchawki też u taty. Bo masz rodziców, kochana, korzystaj więc z tego dobra tak, jak należy. Dziel się z rodzicami swomi uczuciami. I chociaż może czasami ich reakcje nie będą takie jak oczekujesz,to na pewno nie zignorują twoich problemów. A ty poczujesz, że kiedy masz swoich bliskich głęboko w sercu, oni zawze będą blisko, nawt, gdydzielić was będą tysiące kilometrów.

    • asstach

      nie bądź z tym sama; musisz spróbować podzielić sie ze swoimi odczuciami i myslami z mamą; ja bym bardzo chciała żeby moja corka tak zrobila;
      moj maz wyjechal i zostalam sama z 7-mio latka, ona jeszcze nie umie tak mowic o swoich uczuciach. Ja staram sie ja podpytywac, wyjasniac i rozmawiac, a jak trzeba to razem plakac;

      Jesli nie masz z mamą takich bliskich relacji koniecznie podziel sie tym z psychologiem; w kazdej szkole jest taka osoba, ktora postara sie Ci pomoc – tylko sie tym podziel, nie tłum tego w sobie;
      przyjaciolki czy kolezanki moga nie zrozumiec, lepiej zeby byla to jakas dorosla osoba;
      Trzymaj sie; a jakby co to pisz 🙂

    • Dominika

      Cześć!
      Pisałaś już dawno temu i pewnie jest mała szansa żebyś odczytała mój komentarz, ale może zobaczy go ktoś inny.
      Bardzo dobrze znam sytuację, którą opisujesz, z tą różnicą, że to tata wyjeżdżał do Anglii, a my zostawaliśmy w Polsce. To był bardzo ciężki czas dla mnie, mojego rodzeństwa i mamy. Twoja sytuacja jest trochę inna, gdyż dołączył do tego rozwód rodziców.
      Zainteresowałam się tematem skutków, jakie niesie ze sobą taka rozłąka w wyniku emigracji i przyglądam się temu w badaniach do pracy magisterskiej. Jeśli miałabyś ochotę wypełnić testy online (zajmuje to ok. 12 minut, jest całkowicie anonimowe) to proszę napisz maila, wyślę wtedy link do badań. Szukam takich dziewcząt gdzie się da, ponieważ mimo dużej skali zjawiska ciężko jest dotrzeć do osób.
      Zapraszam też inne osoby, a konkretnie dziewczęta/kobiety, których ojcowie pracowali lub pracują za granicą. To tylko chwila, a dla mnie liczy się każda osoba 🙂
      Podaję maila do kontaktu: wyjazdyzarobkowetaty@interia.pl

  • Sylwek

    Hej. ostatnio zauwqzylismy z zona nasza niesplna 3 letnia corka ma problemy ze snem. Problem z zasypianiem..czasem trwa to z dwie godziny…w nocy sie budzi kolo 2 i wykrada do salonu..ostatnio zone zbudzily halasy..mala bawila sie w salonie..po ciemku…od kwietnia pracuje za granica..staram sie srednio co 1,5 m-ca byc w domu. Mala teskni, bo jak jestem w domu to mnie na krok nie ostepuje, jest spokojniejsza i grzeczniejsza.przesypia cale noce bez problemow. Jak wyjade to broi i bywa nie do zniesienia…ostatnio zafzelo mnie to martwic, bo pewnie tak odreagowywuje. Przez telefon czasem powie czesc alw na ogol nie chce rozmawiac albo ucieka po prostu. Dobrze, ze niebawem swieta i zjezdzam na dluzej do domu. Jakies rady?

  • Pingback: Maria Smith()

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Zuzia i Kuba bawią się w piaskownicy
Idzie wiosna. Piasek, woda, błoto i szczęśliwe dzieciństwo.

Nie mamy telewizora, więc nie wiem co tam zapowiadają na przyszłość synoptycy. Od kilku dni jednak, ciepłe promienie słońca budzą...

Zamknij