Nasz Kubuś właśnie skończył 19 miesięcy. Aż trudno uwierzyć, jak ten czas pędzi.

Jeszcze dotykam myślami chwili gdy przychodził na świat, jeszcze cała paleta uczuć towarzyszy temu „dotykaniu”. Wydaje się, jakby to miało miejsce wczoraj.

Nie było łatwo. Na ostatniej wizycie u lekarza dowiedziałam się, że synek jest jakoś dziwnie ułożony. Było to dwa dni przed planowanym terminem porodu. Lekarz nie zrobił mi USG tylko kazał się zgłosić do szpitala na cesarkę. Pojechałam na drugi dzień i zostałam. Okazało się że mam wielowodzie, a dziecko jest bardzo duże ok 4700. Bałam się, że coś jest nie tak. Wypytywałam o to wielowodzie, ale otrzymałam tylko zdawkową odpowiedź, że to się zdarza przy tak dużym dziecku. Zaplanowano cesarkę na 7 czerwca.  Cieszyłam się, bo to był akurat dzień Bożego Ciała, więc pozostaniemy z Kubusiem pod  szczególną opieką. Ponieważ była to moja druga cesarka, wiedziałam czego mogę się spodziewać. Poród miał się odbyć o godz. 12.30.  Wszystko szło według planu do chwili gdy Kubuś miał zostać wyciągnięty. Wielowodzie sprawiło, że nie chciał się obsunąć w dół. Przez pół godziny skakano po moim brzuchu, aby go przesunąć. Zaczynałam już tracić przytomność, spadało mi ciśnienie, podawano leki, wymiotowałam. I nagle usłyszałam niespokojny głos lekarza: kleszcze. Świat mi zawirował, łzy płynęły po policzkach: Boże pozwól szczęśliwie urodzić się mojemu synkowi, to była chyba najżarliwsza modlitwa w moim życiu.  Kto tego doświadczył ten zna uczucia, które rodzą się w matce z chwilą gdy uświadamia sobie, że życie jej dziecka jest zagrożone Kiedy ktoś szykował kleszcze, drugi lekarz krzyknął, idzie…i obyło się bez kleszczy. Natężyłam słuch by usłyszeć pierwszy Kubusiowy płacz, ale usłyszałm tylko głos położnej:  -intubujemy. Co się dzieje – tysiące myśli biegało w mojej  głowie, lęk mieszał się z nadzieją. Chciałam coś zrobić, jakoś pomóc, mogłam tylko modlić się i czekać.Przecież musi być dobrze!.

I było dobrze. Po kilku minutach przyniesiono mi najcudowniejszego chłopca na świecie. Jesteś syneczku! Znowu łzy strużkami płynęły po moich policzkach, ale były to już łzy szczęścia. Wtedy podszedł do mnie lekarz:

– Było bardzo ciężko, ale udało się. Nie wiedziałam jak mu dziękować, przecież pomógł ocalić mój największy Skarb. Kubuś na początek dostał 6 punktów ale po dwóch minutach już 8 a po 5 minutach 10.

Dzisiaj  z nieporadnego niemowlęcia wyrasta na dużego i silnego chłopca. Jest niezwykle pogodny, uwielbia gilgotki, noski-noski (ostatnio wymyślili sobie z tatą uszko-uszko, więc po noski-noski zawsze jest uszko-uszko). Ma swoje ulubione piosenki, które wyśpiewuje przed zaśnięciem przez dobre 20 minut. Nie lubi kiedy się go karmi, wszystko woli robić sam. Kiedy jest zmęczony rozkłada na dywanie kocyk w misie, poduszkę z Puchatkiem i leży z błogim uśmiechem. Sam włączy tablet, kiedy jego starsza siostra nie widzi i potrafi przesuwać strony. Mówi, między innymi, takie słowa jak: tam, daj, to, am, a tutu, tata, mama, ziu (zuzia), papa, apsia (chapsia- nasz pies), tak. Pokazuje oko, ucho, nos, buzię, ząbki, rękę, nogę, brzuch, głowę, włosy. Potrafi przynieść zabawki, o które poprosimy, wyjąć swoją miseczkę, kiedy mówię, że idziemy jeść oraz ściągać kapcie gdy słyszy” idziemy się kąpać”. Ma też niezwykłą intuicję. Codziennie około g.16 staje przy drzwiach i woła -tata, tata, jakby wiedział, że tata z Zuzią już są niedaleko, na powitanie krzyczy głośne “łooooł” i biegnie ile sił w nogach, by wylądować w objęciach taty. Kiedy przychodzi sobota rano i udaje mi się trochę dłużej podsypiać, bierze  z szafki nocnej okulary i zakłada mi na nos wołając z niekrytą radością – tam,tam,  wskazując na drzwi. To najmilsze pobudki w moim życiu:).

Synku kochany cieszymy się z każdego dnia spędzonego z Tobą, z tego, że rośniesz jak na drożdżach i wypełniasz sobą coraz więcej miejsca w naszej życiowej przestrzeni.

Dziękujemy:

– za Twój zaraźliwy śmiech

– za pełne czułości przytulaski,” noski- noski”, „uszko-uszko”

– za to, że odpychasz nas kiedy chcesz zrobić coś samodzielnie, a my uświadamiamy sobie, że nie jesteś nasza własnością

– za łzy, które obsychają szybciej niż się pojawiają, ucząc nas dystansu do tego co bolesne i trudne

– za Twoje wieczorne piosenki przed snem, najpiękniejszą modlitwę wdzięczności

– za nocne pobudki, abyśmy nie zapomnieli, że życie jest czuwaniem

– za fochy i humorki, które wcale nam nie przeszkadzają bo kocha się mimo wszystko a nie za coś

Świat jest piękniejszy bo Ty w nim żyjesz.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA DSC_0215 DSC_0009 DSC_0011 DSC_0028 DSC_0019 DSC_0523 DSC_0257

 

  • Ciążowe Zachcianki

    Wzruszająca historia! Dobrze, że wszystko się tak skończyło:) Śliczny i radosny chłopiec. Wszystkiego najlepszego Kubusiu!

  • Tak, najważniejsze, że Kubuś jest zdrowy i po trudnościach okołoporodowych nie ma śladu.Kubuś dziękuje pięknie Zachciankom za życzenia:)

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Bartek_1
„Bezpieczny bo widoczny”. Rozstrzygnięcie konkursu z BARTKIEM

Zanim ogłoszę zwycięzców konkursu, pragnę jeszcze zwrócić Waszą uwagę na ważną akcję, w której partnerem jest firma BARTEK. Od chwili,...

Zamknij