Jest śliczna. Młodziutka, mięciutka, inteligentna i z klasą. Ubrana w brązy Laurin&Klement. Cóż chcieć więcej. Jak nie trudno zgadnąć, to nasze rodzinne auto- Skoda Superb.

Dziś rano, jak zwykle wstałam wcześniej, żeby przygotować śniadanie dla J.J. i Zuzi. Po chwili słychać rozbudzony już dziecięcy głosik:
– Tata, ja na barana.
Schody skrzypią niemiłosiernie dźwigając tatę obwieszonego jak choinka. Zuzia szczerzy swoje śliczne zalapisowane zęby siedząc “na barana”, a Kuba zwinnie uczepiony tatowej szyi śpiewa swoją poranną piosenkę, coś w stylu:
– Tata ata ta tu ta tat tatu. “T” to jego ulubiona spółgłoska, która w połączeniu z samogłoskami tworzy podobnie brzmiące wyrazy. Zależnie od sytuacji i barwy głosu mają one za zadanie nazywać wszystko co jest w zasięgu wzroku, słuchu czy tłustych rączek.

Ot, zwykły poranek rodzinny.
Śniadanie, szybkie ubieranie i już machamy tacie i Zuzi na pożegnanie. Po chwili jakieś poruszenie. Wpada J.J.
– Zapomniałem dokumentów. Chwyta za portfel i już go nie ma.
Mija pół godziny, telefon:
– Kochanie, stoję na skrzyżowaniu Wiejskiej i nie mogę ruszyć. W tym miejscu wypada nadmienić, że to jedno z największych i najruchliwszych skrzyżowań w okolicy.
– Jak nie możesz ruszyć? Kurcze, myślę sobie, nowiutkie auto i już nie może ruszyć.
– Zapomniałem kluczyków?
Dla niewtajemniczonych, ta wersja Skody posiada system odpalania bez kluczyków, wystarczy że je masz w pobliżu, w kieszeni, torebce. J.J. wsiadł, odpalił, wysiadł po dokumenty nie gasząc samochodu, wrócił i pojechał, a kluczyki dyndały sobie w drzwiach domu.
Przy całkowitym wyhamowaniu samochód gaśnie, oszczędzając paliwo, a przy popuszczeniu hamulca samoistnie odpala. Tym razem nie odpalił:)

J.J. siedział na skrzyżowaniu jak baran, w nowiutkiej Skodzie i jedyne co mu pozostało to zawołać beeeeee…w wersji Super czekając, aż jego cudowna żona poklepie swojego zakompleksionego Puncia S po karosce, szepcząc:
– To ty jesteś dzisiaj superb…ochater. Wsadzi w niego rezolutne niemowlę i z piskiem opon ruszy z odsieczą.
Wszystko skończyło się dobrze. Tylko kilku „wielkich” spóźniło się na swoje ważne spotkania, stojąc w kilometrowym korku.

Czy jednak nie można było tego przewidzieć i zamontować w wersji Superb, super wyjca w razie super potrzeby?

 

Podobne Posty

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
marzenie spełnione
Miałam Marzenie

Budzę się o poranku. Świat za oknem, otulonym resztkami nocy, leniwie przyspiesza oddech. Jak co rano, śmieciarka przygrywa swoim łup,...

Zamknij