Dzisiaj chcielibyśmy zaprosić Was do fajnego miejsca, które udało nam się odwiedzić podczas pobytu w Kołobrzegu. Jest to restauracja przyjazna dla rodzin z dziećmi „Pod Winogronami”- tuż przy porcie.

Zachęceni przez panią, u której byliśmy gościnnie, wybraliśmy się tam na obiad. Nie ukrywam, że ważną rzeczą był fakt, iż posiada ona kącik dla dzieci. Utrzymanie przy stole, choćby przez 10 minut, dwójki niezwykle ciekawych życia szkrabów, graniczy bowiem z cudem.

Już pierwszy rzut oka z samochodu rozdrażnił, nie na żarty, nasze zmysły, więc wodzeni za nos aromatem potraw, wydostającym się przez dziurkę od klucza, ruszyliśmy na przeciw kulinarnej przygodzie.

Obiad z dziećmi  Pod winogronami - Kołobrzeg

Tak – nie zawiedliśmy się. Niepowtarzalny klimat panujący wewnątrz, świetna obsługa i wyśmienite, niebagatelne jedzenie. Czego trzeba więcej?

Wspaniała mieszanka historii, zapachów oraz wina pozwoliła nam przenieść się do słonecznej Prowansji. Ja poczułam się sielsko-czarodziejsko, przyjemne domowe ciepło, współgrające ze sobą drewno- kamień- metal, bielone kredensy.

Dla miłośników stylu angielskiego, też znalazł się kącik. Paski, kratki, kwiaty, fotele “uszaki” i podstawa: tapety oraz kominek. Mnóstwo bibelotów.

Jacek stwierdził, że wystrój znajduje się na granicy dobrego smaku i kiczu, ale jak sami zobaczycie, granica raczej nie została przekroczona.

Żeliwna krata

DSC_0054

DSC_0099

DSC_0075

DSC_0107

DSC_0108

DSC_0112

DSC_0060

DSC_0069

DSC_0038

DSC_0057

Dzieci “od zaraz” zadomowiły się w “pokoiku zabaw”, w którym miały do dyspozycji duże klocki, tablicę i kredy, kredki i kolorowanki, teatrzyk kukiełkowy oraz książeczki .

DSC_0033

DSC_0036

DSC_0064

DSC_0066

DSC_0065

Dzięki temu my mogliśmy się wygodnie rozsiąść i spokojnie zastanowić nad tym, co by tu zjeść. Wewnętrzny “Pan apetyt” podpowiadał: – “rybka, rybka, rybka”,  na co kelner zaproponował: Sandacza po orleańsku smażonego w chrupiącym cieście piwnym z sosem tatarskim, piklami i frytkami. To jednak nie było to.

DSC_0080

Wybraliśmy: Combo z ryb i owoców morza (szaszłyk z łososia, krewetki w cieście, krążki z kalmara z sosami, ryżem, frytkami i piklami ). Do tego lampka czerwonego wina dla J-Ja, a dla mnie – matki karmiącej, lampka soku jabłkowego.

DSC_0125

DSC_0119

Wyglądało i smakowało przepysznie. Porcja była tak duża (przewidziana na 3 osoby), że wraz z dziećmi nie byliśmy w stanie wszystkiego zjeść. Ceny bardzo przystępne.  Za cały zestaw z napojami zapłaciliśmy 92 PLN.

Na koniec, Zuzia oznajmiła:

– Mamo musisz robić takie krewetki- tylko nie z naszego akwarium:).

Zupełnie nie znam się na przyrządzaniu krewetek, ale wzięłam sobie za punkt honoru zmierzenie się z tym wyzwaniem i kiedyś uwiecznię to na blogu:)

Byliśmy tutaj pierwszy raz ale na pewno  jeszcze wrócimy. Polecamy to miejsce wszystkim korzystającym z uroków Kołobrzegu, zwłaszcza rodzinom z dziećmi. Można miło spędzić czas i pysznie zjeść.

Może i Wy macie swoje ulubione restauracje, w których rodzinne biesiadowanie jest przyjemnością. Podzielcie się. Napiszcie też jak radzicie sobie w miejscach, w których nie ma kącika dla maluchów. Macie jakieś sprawdzone sposoby utrzymania dzieci przy stole? Byle nie zbyt drastyczne:)

Podobne Posty

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Śniadanie w parku z Seebloggers Sopot
See Bloggers – kończę z blogowaniem

Blogowanie nie ma sensu, jest odrealnione i wirtualne. Mocno separuje od rzeczywistego świata, od jego pociech i smutków. Kradnie mnóstwo...

Zamknij