W ostatnim czasie sporo u nas sytuacji, które nie sprzyjają życiu na luzie. Jacek za granicą, kolejna zmiana mieszkania. Dodatkowo wynajem domu w Dębnicy, zatem pracy, aby go przygotować, sporo. Zapalenie spojówek u Szkrabów, fundujące przedłużone ferie świąteczne tez nie napawało optymizmem.
Samochód nie współdziałał, dlatego musowo kanał. To mój pierwszy kanał, więc byłam pewna, że którymś kołem wjadę w dziurę. Stres potęgował fakt, że w samochodzie spały dwa moje największe Skarby.
Wjechałam na kanał bez wpadki, lecz litościwy mechanik po skończonych naprawach, oszczędził mi wyjazdowego stresu i sam zaproponował wypchanie auta na zewnątrz. Uff.. Cóż to była za ulga. Wiem, wiem…, niektóre kobiety lubią odwiedzać mechaników, ale to na pewno nie jestem ja 🙂
Dodatkowo czekałam na wyniki drugiej cytologii, którą musiałam powtórzyć, ze względu na niepokojące niepewności w wynikach pierwszej. Na szczęście to tylko niegroźna infekcja, więc perspektywa życia w moich myślach, zdecydowanie się wydłużyła.

Życiowe plany, życiowe zmiany, spory chaos, stres, więc i blog poszedł w odstawkę.
To była chyba najlepsza decyzja, żeby się dodatkowo nie obciążać, żeby nie zwariować, żeby świat nie stracił ostatnich kolorów. No bo cóż, w życiu trzeba wybierać i nie zawsze są to łatwe wybory.
Takie parentingowe dyleMatki.
Ale powoli wracam do pionu.
Wczoraj na lodówce zawisła plan dnia na najbliższe miesiące. Znalazło się w nim również miejsce na bloga, bo tak szczerze mówiąc trochę już tęskniłam za Wami. I choć w przypływach sporego obciążenia, miałam ochotę pieprznąć tym wszystkim na dobre, to gdy one mijały wiedziałam, że wrócę.
Ot, kobieca fanaberia.

Witajcie zatem po miesięcznej przerwie.
Póki co nie zaglądam w statystyki, żeby nie dopadł mnie kolejny dół. Będę pisała dla siebie i dla Was, ciesząc się każdą literą wystukaną na klawiaturze, każdym upięciem myśli w kilka zgrabnych zdań.
Mam nadzieję, że wraz z dopływem świeżej krwi życie na blogu zdecydowanie się ożywi.
Jak tu zajrzycie to dajcie znać.
Będzie mi się wtedy pewnie bardziej chciało chcieć.

Enjoy!

Podobne Posty

  • Czekamy, czekamy… 😉

    • Dzięki, obiecałam i słowa dotrzymam tylko czas oczekiwania nieco się wydłuża 🙂

  • Oj Kochana! Rzeczywiście wiele na Was spadło, a na Ciebie w szczególności! Trzymam kciuki, żebyś się wykaraskała jak najszybciej i doszła do ładu z całym światem 🙂 No i odzywaj się! Czesem chwila rozmowy podniesie na duchu !!! Buziaki dla maluchów :*

    • Wercia dzięki. Pomału wracam do siebie. Jestem z Wami całym sercem trzymaj się mamus na ostatniej prostej i szczęśliwego rozwiązania.

  • No to się odzywamy i przesyłamy z Tomkiem dużo dobrych myśli 🙂 Wracaj – parentingi jakieś takie uboższe bez Ciebie.

  • Tęskniłam, naprawdę! Jakoś tak w połowie tej przerwy świąteczno-noworocznej zorientowałam się, że wielu blogerów z tych czy z innych przyczyn zrobiło sobie wolne od bloga i że za pewnymi tęsknię, a za innymi nie. Ty Agnieszko zdecydowanie byłaś w tej pierwszej grupie, więc cieszę się, że znów piszesz. Ale doskonale też rozumiem, że czasem każdy z nas musi się skupić na życiu offline…

    • Asiu, po raz kolejny wylałaś miód na moje serce. Kurcze muszę się przyznać, że czuję z Tobą jakąś szczególną więź. I jesteś blogerką, którą najbardziej chciałabym poznać 😉

      • Z tym miodem to chyba wzajemnie ::) I mam wielką nadzieję, że w tym roku uda nam się poznać!

  • Jesteś :* Wreszcie 🙂 i odśwież te parentingi 😀

  • Jestem, zaglądam, czekam 😉 I pozdrawiam bardzo serdecznie 😉

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
głęboki smutek
Przedsionek depresji – strata, rana, głęboki smutek, wyparcie

Kaśkę poznałam na dziennym oddziale psychiatrycznym w Krakowie, podczas praktyk. Miała 32 lata i towarzyszył jej głęboki smutek. Piękna wysoka...

Zamknij