Sama od dziecka zmagam się z nadwagą i wiem jak karkołomne to zadanie, dlatego od chwili narodzin moich dzieci postanowiłam zwrócić szczególną uwagę na ich żywienie. Nie chodzi tu bynajmniej o jakieś histeryczne kontrolowanie tego, co, ile i kiedy zjadło dziecko, albo czy przypadkiem nie przybrało na wadze 100g za dużo. Bardziej zależy mi na promowaniu w naszym domu kultury jedzenia. Tak aby otyłość u dzieci nas nie dotyczyła.

Stałe godziny posiłków

Uważam, że to bardzo istotna kwestia, a jednocześnie często bagatelizowana. O ile śniadanie i obiad podajemy dziecku mniej więcej o tej samej porze, to już z kolacją bywa różnie. Często dzieci jedzą zbyt późno, by żołądek zdążył to strawić. Najadanie się na noc sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej dlatego, że nasze ciało nocą “śpi”. Wszystkie siły organizmu, jego procesy skierowane są wówczas na regenerację i odbudowywanie komórek. Zalegające jedzenie gnije i poza otyłością prowadzi do powstawania kamieni w wątrobie i nerkach.

Pośpiech

Kto się nie spieszy niech podniesie rękę.
Niestety pośpiech to problem, który przyczynia się do popełniania wielu błędów, również tych związany z żywieniem. Brakuje nam czasu na delektowanie się jedzeniem. Dzieci często połykają pokarm, nie przeżuwając go wystarczająco. Przez to, trawienie w jamie ustnej w zasadzie nie istnieje. Szybkie jedzenie zaburza również stan poczucia sytości. Zanim mózg prześle informację, że wszystkie potrzebne składniki są już dostarczone do organizmu, czyli dziecko poczuje że się najadło, zje więcej niż potrzeba. W pośpiechu łatwo jest się przejeść.
Wiecie, że każdy kęs powinien być przeżuty przynajmniej 50 razy? Ale kto by miał dzisiaj na to czas…

Picie w trakcie posiłku

Spożywanie napojów podczas jedzenia zaburza nasz układ pokarmowy i hormonalny. Napój rozrzedza soki trawienne i robi w brzuchu “zupę” trudną do strawienia. Dlatego warto sobie wyrobić nawyk picia 20 minut przed posiłkiem lub godzinę po nim. Nie wiem jak u Was, ale naszym dzieciom żadna ilość picia nie wystarcza. Postanowiliśmy zatem nie stawiać picia na stole podczas wspólnych posiłków, robimy to wcześniej, a kiedy dzieci się napiją po prostu zabieramy.
A co z zupami?
Kiedyś czytałam, że przed wojną zupy były gęstymi mieszankami warzywnymi lub warzywno – mięsnymi. W czasie wojny aby zapełnić żołądki ludzie gotowali wodę do której wrzucali jakąś kość, jedną marchewkę, ziemniaka, kto co miał i tak nam zostało.

Przekąski

Niektórzy rodzice dziwią się, że ich dzieci wcale się nie objadają a tyją. Ale kiedy przyjrzymy się bliżej temu zjawisku okazuje się, że między głównymi posiłkami, w małych żołądkach lądują paluszki, chrupki kukurydziane, ciasteczka, cukierki nie wspominając o słodkich napojach czy jogurtach.
Poza głównymi posiłkami dziecko powinno mieć dwie, trzy przekąski w ciągu dnia ale niech to będą orzechy, owoce czy choćby wyciśnięty sok. Dzięki nim dostarczymy dziecku porcję niezbędnej energii oraz witaminy i minerały.
Uważajmy, aby dziecko przez cały dzień nie ruszało buzią przegryzając coś, czy choćby żując gumę, przez to pobudza organizm do nieustannego trawienia. Jako ciekawostkę tylko dodam, że gdy w buzi znajduje się pożywienie, mózg wysyła odpowiedni sygnał i leukocyty, które chronią nasz organizm przed chorobami, zbierają się w żołądku, na wypadek zatrucia pokarmowego. Przez to organizm jest bardziej podatny na choroby. Stąd między innymi bierze się naturalny odruch niechęci do jedzenia w czasie choroby. Ważne żeby nie wciskać wtedy dziecku jedzenia na siłę.

Cukier i chemia w produktach ze szczególnym przeznaczeniem dla dzieci

Lista rzeczy, które, według koncernowych hien dziecko powinno mieć w zasięgu ręki, na co dzień.
Wszelkiej maści „Kubusie”, które w składzie mają zdrowe dla dziecka owoce.
Słodkie płatki, które codziennie podczas śniadania dostarczają niezbędny błonnik, witaminy i minerały.
Jogurty, serki, deserki, bez których dziecko będzie miało dziury w kościach i zębach.
Słodzone mleka smakowe, rozpuszczalne pseudo kakao – żródło łatwo przyswajalnego wapnia i magnezu.
Fast – food, no bez przesady, wszyscy to jedzą i nikt nie umiera.

Pewnie lista mogłaby być o wiele wiele dłuższa. Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że to są bomby węglowodanowe, które w bardzo dużej mierze przyczyniają się do otyłości u dzieci, nie wspominając o próchnicy i innych schorzeniach.

Warto sobie darować cuda kulinarne z dopiskiem “dla dzieci”. O ironio, często są to produkty dużo gorsze niż te “zwyczajne” .

Otyłe dziecko to niestety nasza wina

Otyłość u dzieci nie bierze się zatem z kosmosu. Już od pierwszych miesięcy życia dziecka, kreujemy jego nawyki żywieniowe. O najnowszych zaleceniach żywieniowych,  obszernie i rzeczowo mogliśmy posłuchać na kolejnym spotkaniu fundacji MY PACJENCI.

Schemat żywienia niemowląt

Dziecko do ukończenia czwartego miesiąc pozostaje karmione wyłącznie mlekiem matki.

Po czwartym miesiącu możemy wprowadzić niewielkie ilości pokarmów stałych, ale na zasadzie smakowania, a nie zastępowania posiłku mlecznego. Jeżeli dziecko nie chce ich próbować, nie zmuszajmy go, jeszcze ma na to czas.

Od szóstego miesiąca życia możemy już dwa, trzy razy w ciągu dni podawać warzywa i owoce.

Około 7 miesiąca mięso i żółtko jaja kurzego oraz niewielkie ilości glutenu.

Od 8 m-ca ryby.

Właściwie około roku dziecko może jeść już wszystko to, co jedzą jego rodzice. Oczywiście w odpowiednich proporcjach. Najlepiej bez dodatku soli, cukru oraz polepszacze smaku i konserwantów. Należy wykluczyć również grzyby.

Zatrważające dane, Polska ma 1 miejsce na świecie

Nie łudźmy się, wpychając już w pół roczne dziecko biszkopciki, herbatniczki, słodkie napoje, kształtujemy w nim złe nawyki żywieniowe, od których już krok do otyłości. A statystyki są zatrważające, w ciągu ostatnich 30 lat liczba otyłych dzieci zwiększyła się trzykrotnie. W Polsce nadwagę ma w tej chwili 29% 11 latków i tyleż samo 14 latków.

Odsetek 11 latków z nadwagą w Polsce – UWAGA – jest najwyższy na świecie!

Zatem jest się nad czym zastanowić, przecież zdrowie naszych dzieci jest dla nas najważniejsze, prawda?

 

Podobne Posty

  • Po pierwsze – kanapeczka Zuzi – prześwietna 🙂 Sama takie ubóstwiam 😉 Poza tym sama walczę z głupimi rzeczami jak podawanie dzieciom soków (nawet nie wody) do jedzenia, które jak wiemy powinny posiłek zastępować, a nie go popijać! Dzisiaj Zośka zjadła kawałek swojego tortu, ale niewiele i myślę, że to będzie od okazji do okazji a nie zwyczajowo 😉 Za to biszkopcików jeszcze nie jadła. No i te wszystkie historie z chemicznymi dodatkami – przeraża mnie to…

    • Moje dzieciaki uwielbiają pomidory, myślę że również dlatego że sami siejemy nasionka, hodujemy sadzonki a później wysadzamy do szklarni, podlewamy. Kiedy pojawi się pierwszy owoc trzeba go podzielić bo każdy chce spróbować tego „swojego” pomidorka:) Weronika, u nas był problem z piciem przy jedzeniu, bo dzieci wlewały w siebie hektolitry, po czym nie chciały już jeść, a za chwilę znowu były głodne. Jasne że są takie dni i okoliczności, w których dzieci jedzą słodycze, ale tak jak piszesz, żeby to nie stało się codziennością. Co do chemii, mnie osobiście tez przeraza, dlatego mamy swoje sprawdzone produkty i po nie sięgamy. Często też robię zakupy w sklepach ze zdrową żywnością. Produkty są droższe, ale oszczędzamy na chipsach, tik-takach, kubusiach 🙂 Buziaki dla Zosi.

      • I to jest właśnie najgorsze, że niektórzy wierzą reklamom i wciskają w te maluchy soki, kubusie, tic taki i inne copstwa … Oby więcej rozsądnych rodziców. U nas też pierwsze pomidorki z nasionek mają być, ale wątpliwe czy wyjdą, bo w kwietniu siane dopiero …

        • My między innymi dlatego nie mamy telewizora, żeby dzieci nie oglądały reklam i nie kształtowały w sobie, systemu wartości według tego co tam pokazują.

  • Niedawno sama pisałam takie tam swoje wnioski z wychowywania dziecka wiecznie głodnego. A po przeczytaniu Twojej notki muszę zwrócić uwagę na tempo w jakim moja Mi pochłania posiłki – jej się wiecznie śpieszy.

    • Wiem coś o tym 🙂 Nasze tez mają tysiące spraw do zrobienia po jedzeniu, dlatego ja już nie szykuję np. kanapek, nie smaruje naleśników itp. stawiam produkty na stole i sami sobie robimy co kto chce, wtedy dzieci bardziej się angażują i zauważyłam że wolniej jedzą. Wersja „wrzucić i spadać” odpada. Pozdrawiamy i dzisiaj w końcu wysyłamy 🙂

  • Paulina Kwiatkowska

    Sama przyznam szczerze, że jakoś nie pilnuję godzin posiłków, jadam w biegu, chociaż ostatnio jakby to przystopowało i zjadam w domu na spokojnie. Niestety, coraz więcej ludzi walczy z otyłością, ale jest to także wina składników przeznaczonych do chudnięcia, a w rzeczywistości jeszcze bardziej kalorycznych, niż zwykłe produkty.

    • Paulina całkowicie się z Tobą zgadzam. Łudzimy się że jedząc light, jemy zdrowiej a jest dokładnie odwrotnie.

  • Kiti

    Niestety, ale statystyki są przerażające, co ukazałaś w swoim wpisie. Choć teraz i tak z tego co czytam rodzice bardziej zabiegają o to, co jedzą i piją ich dzieci. Jednak moim zdaniem najbardziej kaloryczne są te słodkie przekąski między posiłkami, którym czasami nie możemy się oprzeć.

    • Te przekąski to zmora, która wyziera z każdej sklepowej półki. Dobrze, że coraz więcej jest świadomych rodziców, jest szansa że coś się zmieni.

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Edukacja montessori
Montessori – pozwól dziecku na własne tempo

Montessori to nie metoda wychowawcza. Montessori to przestrzeń, która pozwala dziecku na swobodny oddech, to droga, która dopasowuje się do...

Zamknij