Kto z was nie kłóci się z mężem czy żoną?
Ja mam swoje zdanie, którego bronię w zaparte, a kiedy okazuje się niepewne co do swej słuszności wzruszam ramionami z miną niewiniątka. J.J -owi to w zupełności wystarcza. Podnosi wtedy dumnie głowę i daje mi buziaka, jakby chciał powiedzieć:

To nic, że się mylisz i tak Cię kocham

albo

No widzisz, jednak ja miałem rację

Są jednak chwile kiedy nasza niezgodność logiczno-emocjonalna przybiera mocno czerwony koloryt i wtedy iskry lecą. Oboje ambitni, oboje ze zdolnościami lidero-przywódców, zacięci w boju, wymachując szabelkami ciętej riposty z piorunującym spojrzeniem. Najczęściej kłócimy się o bzdury. Głównie w chwilach zmęczenia, po ciężkim dniu, trudnym spotkaniu w pracy. Niestety, czasami wnosimy zewnętrzną gorycz w nasze małżeńskie i rodzinne relacje. Nie robimy z tego tragedii… już nie.

Kłótnia to nie koniec świata

Pamiętam pierwsze nasze kłótnie, odmienne zdania jeszcze sprzed małżeństwa. Wydawało mi się, że po takiej ostrej konfrontacji, coś się między nami kończy. Napięcie, stres jakie jej towarzyszyły sprawiały, że czułam się beznadziejnie. Wylewałam hektolitry łez, darłam poduszki, po czym pierwsza wyciągałam dłoń na zgodę. Jednak gdzieś wewnątrz wiedziałam, że robię z siebie ofiarę i było mi z tym bardzo źle. Nie rozumiałam, że w życiu trzeba czasem wytrzymać napięcie jakie się wytworzy między osobami, które żyją pod jednym dachem i spędzają wspólnie wiele godzin. To napięcie potrafi być twórcze, pozwala przemyśleć, przeanalizować, dojść do konsensusu. To napięcie nie musi wcale zabijać związku, więcej, może go ożywiać. Kłótnia to przecież wymiana zdań. I choć u nas często ostra wymiana zdań, podniesionym głosem to sama w sobie ostatecznie okazuje się dobra. Oczyszcza atmosferę, rozładowuje nagromadzone negatywne emocje, pozwala spojrzeć na siebie z dystansem.

Jesteśmy sobie równi

Jest tylko jedno “ale”. Oboje z J.J -em wiemy i często to sobie przypominamy, że jesteśmy sobie równi. Nie ma równego i „równiejszego”, mądrego i głupiego… Czasem w złości, pojawia się we mnie pokusa, żeby męża zaatakować tak jak się atakuje wroga, a nie przeciwnika. Bo wróg to zupełnie ktoś inny niż przeciwnik. Nie wolno nam siebie atakować jak robią to wrogowie. Dlaczego? Kiedyś długo nad tym myślałam i wymyśliłam.

Wikiquote podaje takie dwie definicje:

Wróg– ktoś o nieprzyjaznym stosunku do kogoś, działający na jego szkodę lub deklarujący podjęcie takiego działania

Przeciwnik – osoba lub grupa osób, które prowadzą wrogie działania i z którymi należy walczyć

 

Z definicją wroga się zgadzam, ale definicja przeciwnika narzuca mi się tak:

Przeciwnik to ktoś stojący „na przeciw”

Odkryłam, że przeciwnik to osoba, która stoi „NA PRZECIW” !!! Jest zwrócona do mnie twarzą i tylko dlatego możemy wchodzić w interakcję, budować relację. Mój mąż jest moim kochanym przeciwnikiem. Nie wrogiem, PRZECIWNIKIEM! Z takim przeciwnikiem mogę zagrać w tenisa, mogę się całować i  kochać. Mogę się kłócić bez lęku, że wybuchnie wojna domowa. Mogę się kłócić bez obawy, że ktoś kogoś będzie musiał opuścić.

 8 zasad dobrej sprzeczki

Kłócimy się ile wlezie, tylko staramy się pamiętać o kilku zasadach:

1. Nie poniżaj siebie i jego (jej)

2. Nie sięgaj po fałszywe argumenty kłamstwo czy oszczerstwo, spieraj się uczciwie

3. Nie wykorzystuj swojej przewagi np: siły psychicznej czy fizycznej

4. Nie upokarzaj i nie obrażaj

5. Nie odgrzewaj starych historii, którymi możesz zranić drugą osobę

6. Nie używaj ciężkich, raniących słów, które zostają w sercu jak cierń – czasem do końca życia

7. Daruj sobie również słowa: “ja zawsze” i “ty nigdy” bo najczęściej są kłamstwem

8. Nie walcz za wszelką cenę o to, by ostatnie zdanie należało do Ciebie

 Celem kłótni jest lepsze poznanie i zrozumienie siebie

Dzięki kłótni możemy lepiej się poznać i zrozumieć. W czasie jej trwania jesteśmy prawdziwsi, nie zakładamy masek. Ile razy kłócę się z mężem staram się pamiętać, że ta ostra wymiana zdań ma służyć rozładowaniu nagromadzonych emocji i dojściu do jakiegoś kompromisu, a nie „obrzucaniu się błotem” i wzajemnym ranieniu. W innym razie kłótnia może przerodzić się w wojnę domową, a wtedy bardzo trudno uniknąć rannych i zabitych. Dom staje się miejscem destrukcji, w którym tak nam  jak i naszym dzieciom trudno żyć szczęśliwie.

Ostatnie kłótnie w naszym domu były o:

– kto nie zamknął drzwi i uciekł pies

– mówiłam trzy razy, a on nie słyszał ( A Wy o co się najczęściej kłócicie?)

 

Śmieszne powody, co? Jednak często takie właśnie „pierdoły” doprowadzają do rozpadu małżeństwa, bądź życia “obok siebie” tylko dlatego, że nie bierzemy pod uwagę tych 8 przykazań dobrej kłótni.

 

Zatem przykazania w ramkę, poduszki w ruch, niech pierze leci. Szabelki w dłoń i …do boju „małżowie”, do boju:).

 

Podobne Posty

  • Małgorzata

    Super, dobre podejście , warto brać przykład 🙂

    • Dzięki Gosiu, wciąż sami się uczymy. Trzeba robić wszystko aby nasze humory czy kłótnie nie niszczyły naszego związku i rodziny. Pozdrawiam

  • Przypomniała mi się pewna opowiadana historia (nie mam pewności czy prawdziwa, ale mi się podoba 🙂 ).
    Podobno ktoś zapytał dość sędziwego staruszka, który wiele, wiele lat przeżył z jedną żoną.
    – Jak to robicie, że tak długo jesteście razem?
    – Bo wiecie, kiedyś to jak coś się psuło, to trzeba było to naprawić. A dzisiaj bardzo łatwo przychodzi nam wyrzucić.

    Sztuka kłótni to chyba trochę taka sztuka naprawiania – takie skojarzenie przyszło mi do głowy.
    Uściski 🙂

    • Tomku, chyba masz rację, dziś kłótnia jest raczej synonimem jakiejś niszczycielskiej siły. wchodząc w nią z takim nastawieniem nie jesteśmy w stanie przeżyć jej z pozytywnym zakończeniem. Potrzebna jest zmiana myślenia.

  • Gosia

    Ja zawsze byłam osobą bardzo nerwową, ludzie z otoczenia starali mi się nie wchodzić w drogę, nie depnąć na odcisk jak to mówią, do czasu kiedy wyszłam za mąż, a mój mąż nie nawidzi się kłócić – on po prostu zawsze ma rację 😀 on tak myśli oczywiście, na początku zaraz po ślubie próbowałam walczyć, pokazać mu kto tu rządzi, ale jego reakcje (nie krzyczy nie podnosi głosu – mówi czemu na mnie krzyczysz ja na ciebie nie krzyczę, powiedz mi o co chodzi) na moje krzyki lub fochy, oduczyły mnie nerwów krzyku stresu. On kiedy ja zaczynam że np. zajął byś się synkiem na chwilę bo ja muszę coś zrobić, a on albo z telefonem albo z pilotem od TV w ręku, no i krew mnie zalewa bo mały biega za mną a ja jak na smyczy nie mogę się ruszyć, i czasem zdarza mi się podnieść głos, ale zaraz robi mi się głupio i przepraszam, kiedyś nie było w „moim słowniku” słowa PRZEPRASZAM a teraz zawsze robię pierwszy krok, nie wiem skąd mi się to wzięło, duma w kieszeni, choć czasem mało nie wybuchnę, ale może dlatego że mamy małego synka i nie chcę żeby patrzył jak rodzicę się wydzierają, negatywne emocje stres dziecko to wszystko odczówa, sama wyniosłam to z domu, wieczne awantury, nic dobrego dla dziecka, czasem niestety zdarza mi się złamać wasze 7 przykazanie, czyli „bo ja zawsze, a ty nigdy” i mój mąż wtedy mówi mi że jestem wstrętną kłamczuchą obraca się na pięcie i wychodzi, Kobiety już tak chyba mają że się lubią czepiać tak zaobserwowałam przynajmniej, ale macie racje, nie warto przez złe emocje niszczyć związku, więc ja jak najbardziej jestem za rozmawianiem, wytłumaczeniem, o co chodzi. Ale druga strona też musi tego chcieć, a czasem tak nie jest.

  • Paweł

    Nie zgodze się z 8 punktem. W kłòtni czy też sprzeczce ostatnie słowo ma zawsze mężczyzna i brzmi ono „tak kochanie masz racje”;-) a tak na serio to faktycznie jak w kazdym aspekcie życia czy to prywatnego czy osobistego warto nakreślić pewne reguły dla wzajemnego szacunku. I dzieki wielkie za tematy jakie sa u Ciebie na blogu! Pomagają!

  • kiniaa

    Jak to o co? O to kto wyniesie śmieci albo umyje naczynia 😛

  • Mama z prądem i pod prąd

    My się boimy zadym, a to nie koniec świata. Zawsze nagromadza się gdzieś emocje, czy chcemy czy nie i czasami tylko kłótnia może je rozładować. Tylko trzeba być uważnym i nie klapać dziobem za bardzo… I będzie dobrze….

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Czy dziecko powinno dostawać klapsy
Do rodziców, którzy muszą dać klapsa

Kochana Mamo i Tato. Kiedy nosiliście mnie pod sercem czułem, że jestem otoczony ogromną siłą miłości, która nigdy nie pozwoli...

Zamknij