Masz w sobie kobiece serce, kobiecy umysł i zdolności, to znaczy, że jesteś gorszą częścią społeczeństwa! To znaczy, że większość rzeczy robisz słabiej i już ci to uświadomili. To znaczy, że nigdy nie dorównasz “tym lepszym”…

Poruszyła najwrażliwszą część mojej osoby. Kiedy JJ podrzucił mi linka na skrzynkę mailową, pomyślałam:

Ot kolejna fajna prezentacja.

Ale usiadłam i chwila po chwili coraz mocniej utożsamiałam się z treścią, która wlewała się do mojego wnętrza przez szpary oczu i uszu. Grała na moich emocjach, dotykała serca, budziła uśpione wspomnienia i rany. Dlaczego? Bo jestem kobietą, bo jestem dziewczyną.

#jak dziewczyna –  znaczy gorzej, słabiej, krócej, mniej…

Jakaś cząstka mnie pozostaje nadal nastolatką, która nieraz wstydziła się tego, że jest dziewczyną. Świetnie rzucałam piłką lekarską i skakałam w dal, grałam w koszykówkę i siatkówkę. Byłam pierwsza na 100 m, a mimo to…często wstydziłam się, że jestem dziewczyną. Miałam nawet taki moment w życiu że nosiłam dredy, glany i długi sprany sweter… czułam się wtedy jakby lepiej. Wieszałam na ścianach plakaty Depeche Mode i naśladowałam ich styl. Dziurawiłam dżinsy, malowałam na nich trupią czaszkę i czerwoną różę z kolcami. Jakbym chciała udowodnić całemu światu, że dziewczyny też są fajne. Dlaczego? Bo świat przekonywał mnie, że robić coś jak dziewczyna, to robić coś gorzej.

#Jak dziewczyna – kampania Always

Najpierw starsi chłopcy i dziewczyny proszeni są, aby pokazać jak dziewczyna biega, jak rzuca piłką i jak się bije. Każda z zaprezentowanych osób pokazuje, że dziewczyna to fajtłapa. Biegając, wygląda karykaturalnie, macha rękami, rozpacza nad swoją fryzurą, stroi miny jak małpka w cyrku. Rzucając piłką, nie potrafi się zamachnąć, ba nawet utrzymać piłki w rękach. Bijąc się zakrywa twarz i panikuje. To jest obraz, który kryje się w podświadomości wielu z nas pod stwierdzeniem “robić coś jak dziewczyna”.
Kolejny etap to poproszenie o to samo młodszych dziewczynek, w wieku 5- 13 lat. Dziewczynki wkładają całą energię w to co robią, biegną najszybciej jak potrafią, rzucają mocno i daleko, biją się wkładając w to całą swoją siłę. Są genialne, pokazując swoje prawdziwe oblicze, dziewczęce i silne. Jedno nie wyklucza drugiego.

Skąd zatem w późniejszym wieku to przekonanie, że robić coś jak dziewczyna, to znaczy robić coś gorzej?

Trudny okres dojrzewania

Kampania kładzie nacisk na wiek dojrzewania dziewcząt. Jest to moment, w którym w ich ciele zachodzi mnóstwo zmian. Dziewczyna na nowo odkrywa siebie, co wiąże się z ogromną liczbą wyzwać. Pierwsza miesiączka, nadmierne pocenie, rosnące piersi, często trądzik, zmiany w narządach płciowych, przybieranie na wadze. Rozbudzająca się kobiecość daje o sobie znać również w sferze psychicznej co sprzyja większemu rozdrażnieniu, zmęczeniu, płaczliwości i wrażliwości na krytykę.
Jest to czas w którym dziewczyna potrzebuje zaufanej przyjaciółki, rozumiejącej, ale nie napastliwej matki. Potrzebuje wsparcia i akceptacji ze strony społeczeństwa, grupy rówieśniczej. Co jednak w większości przypadków otrzymuje?
Niezrozumienie, ignorancję, krytykę, odrzucenie, albo przedmiotowe “ubóstwienie” swojego ciała jeśli jest zgrabna i atrakcyjna dla otoczenia.

We własnym ciele jak w samolocie podczas burzy

Przesadzam? Z naszego “dorosłego” punktu widzenia, pewnie tak to wygląda. Weźmy jednak pod uwagę, że to nie jest dorosła osoba, to ktoś stojący niejako u bram dorosłości. Jej wrażliwość jest wzmożona, racjonalną ocenę sytuacji przysłania hormonalna burza. Można to porównać do siedzenia w samolocie lecącym na wysokości np. 7000 m. Kiedy jest ładna pogoda spoglądając przez okno dostrzegamy domy, drzewa, rzeki, kiedy natomiast zrywa się burza, świat “pod stopami” niejako znika. Spróbujmy sobie wyobrazić co czulibyśmy, lecąc samotnie samolotem podczas burzy z piorunami i grzmotami. Nic nie widać z wyjątkiem ściany deszczu, nic nie słychać oprócz hałasu nie do wytrzymania, a jedyne światło to oślepiające błyskawice. Siedzimy w metalowej puszce z przerażeniem w oczach, w niepewności czy w ogóle dolecimy do celu, w głowie wyświetlają nam się najstraszniejsze scenariusze. Czas wlecze się niemiłosiernie, a jedyne o czym marzymy to aby już wylądować. I nagle dzwoni telefon. To mama:

– Cześć kochanie i jak tam podróż, zjadłaś śniadanie?
– Mamo jest straszna burza, nic nie widać, za oknem ściana deszczu, przerażające błyskawice…, mamo ja…
– Nic się nie martw, to minie, każdy to przechodzi, tylko pamiętaj żeby zjeść śniadanie i nie zapomnij bagażu, jak będziesz wysiadać…muszę kończyć, bo mi mleko wykipi, pa.

Później dzwoni koleżanka, która przeżywa burzę we własnej szklance wody, nauczycielka z wykładem na temat twoich zaniedbań w nauce, na „fejsie” pojawiają się komentarze w stylu “zaje… wyglądasz w tej bluzeczce”. Nikt Cię nie słucha, nawet nie próbuje zrozumieć, każdy wie lepiej…jesteś towarem, który dobrze się sprzedaje lub nie.

Konsekwencje samotności i poczucia odrzucenia

Miłość do świat i siebie jaką jeszcze niedawno dziewczyna odczuwała zamienia się w chęć ucieczki, zapomnienia, oderwania, nawet śmierci, byle już nie doświadczać burzy, byle ktoś cię zrozumiał, wysłuchał, przytulił, byle odczuć ulgę…

Oto fragment bloga pisanego przez nastolatkę. Jestem bardzo poruszona jej wyznaniem. Bezlitośnie ukazuje swoje doświadczenie samotności, niezrozumienia i lęku w okresie dojrzewania, które może prowadzić do dramatycznych skutków.
Pamiętnik nastolatki

Sama nie wiem czy znam do końca odpowiedź na to pytanie. Zaczęło się od „delikatnego” pocięcia gdy zostałam zraniona, oszukana przez chłopaka oraz przyjaciół. Wydawało mi się, że raz się pocięłam nic to jeszcze dla mnie nie znaczyło. Za drugim razem bolało, ale lubiłam patrzeć jak leci krew. Nie mam ojca. Mieszkam sama z mamą, która cały czas pracuje, niczego mi nie brakuje oprócz miłości. Jestem sama całkiem sama. Dalej nie mam w nikim oparcia, nikt mnie nie rozumie stąd wzięło się moje okaleczanie się. Żyletka jest moją przyjaciółką. Zaczęłam się ciąć regularnie bez względu na to czy coś się stało czy nie. Trwa to już ponad pół roku. Wiem, że już nie przestanę, że nie poradzę sobie bez tego. Na początku było to tylko małe rany. Niestety teraz już nie czuję bólu, ale sprawia mi to przyjemność. Pomaga radzić sobie w trudnych sytuacjach. Mój chłopak mówił, że to nie jest oznaka słabości lecz tego, że poradziłam sobie w trudnych sytuacjach. Jednak dla mnie blizny to tylko oznaka słabości, po prostu nie poradziłam sobie ze swoimi problemami. Jakiś czas temu nie wiedziałam jak to dalej będzie z moim samo okaleczaniem się, teraz już wiem, że się od tego uzależniłam, ale nie poddam się i będę walczyć, żeby przestać. Staram się robić to coraz rzadziej, jednak nie dorosłam jeszcze od tego, żeby zrozumieć jaką krzywdę sobie robię. Tak naprawdę to ludzie mnie tak krzywdzą swoją zazdrością, nienawiścią, a ja jestem zbyt słaba, żeby to odtrącić. Upadałam i podnosiłam się już wiele razy, lecz teraz mam wrażenie, że zbyt długo leżę na tym dnie by znów się podnieść. Wołałam o pomoc, ale nikt nie usłyszał. Teraz już nie zawołam drugi raz. Psychicznie już dawno umarłam.

“Robić coś jak dziewczyna” znaczy robić to najlepiej jak potrafisz!

Ta kampania poruszyła mnie i wzruszyła. Jest wyzwaniem i zaproszeniem dla nas, abyśmy pochylili się nad trudnościami jakich doświadczają dziewczyny w okresie dojrzewania. Zachęca społeczeństwo do zmiany spojrzenia na dziewczyny i odrzucenia stereotypów myślowych.
Niech wyrażenie “jak dziewczyna” dla każdej z nas, od dzisiaj, kryje w sobie to co mamy najlepszego: siłę, odwagę, wyjątkowość i piękno charakteru każdej młodej kobiety. Bądźmy życzliwie obecne w trudnym okresie dojrzewania naszych córek, dając im poczucie, że są ważne, mądre i piękne z całą gamą swojego dziewczęcego, wewnętrznego świata. To bowiem pomoże młodym dostrzec te cechy w sobie i z podniesioną głową wejść w świat dojrzałej kobiecości.

A Tobie jak kojarzy się określenie “robić coś jak dziewczyna”?

Podobne Posty

  • Małgośka

    dobrze powiedziane! b. mądry wpis, kazda mama, zwłaszcza mająca córkę powinna przeczytać! Pozdrowienia dla autorki 🙂

    • Małgosiu, dzięki. Mama nadzieję, że kampania choć trochę przyczyni się do większego zrozumienia młodych, dojrzewających dziewcząt.

  • Popłakałam się na tej reklamie. To chyba przez macierzyństwo. 🙂

    • Ja na końcu też wycierałam łzy. Porusza głęboko najwrażliwsze struny kobiecego serca…

  • Widziałam już tą reklamę jest świetna. Niesamowite jak oczekiwania społeczne mogą wpłynąć na postrzeganie samych siebie.
    I tak się zastanawiam, czy stanę na wysokości zadania jak przyjdzie czas burzy? Chcę wierzyć, że tak będzie.
    Pozdrawiam

    • Gosiu, ja przez tę reklamę spojrzałam nieco inaczej na wychowanie córki, mam również nadzieję, że będę umiała stanąć na wysokości zadania. Pozdrawiam

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Wojna o szczepienia
W cieniu wojny o szczepienia

Jeszcze nie zaszczepiłam dzieci. Powtarzam, jeszcze. Nigdy nie zapierałam się, że tego nie zrobię, raczej to odraczam niż całkowicie odrzucam....

Zamknij