Na co dzień wydaje mi się prostym udźwignięcie świata. Mojego małego świata – rodzinnego, zawodowego, hobbystycznego. Przebogatych światów moich dzieci, współmałżonka. Aż tu siadam sobie pewnego wieczoru w cichym, uśpionym domu, gdzie każdy z domowników snuje już swoje marzenia senne i ukradkiem, aby nie przerwać ciszy, ocieram płynące po policzkach łzy. Uświadamiam sobie, że nie daję rady, że życie jest za bogate, aby wszystko zapakować do kieszeni i nie ugiąć pleców pod jego ciężarem. Tyle w nim możliwości, a tylko niektóre dla mnie (jestem zachłanna i chciałabym wszystko). Tyle w nim przystojnych mężczyzn, a tylko jeden wybrany na zawsze. Tyle luksusowych samochodów, domów, których nigdy nie będę posiadać. Tyle kwiatów, a tylko nieliczne zakwitną w moim ogrodzie. Dzieci mają tyle marzeń. Nie spełnię ich wszystkich, nie uchronię od rozczarowań, nie obronię przed głupimi ludźmi.

Nie spełnię wszystkich oczekiwań swojego męża, nie zawsze obdarzę go uśmiechem, zrozumieniem, dobrym spojrzeniem, uwagą, cierpliwością, seksownym ciałem.

Piszę to bo pojawił się Kubuś, a wraz z nim wiele radości do łez, ale i krótkie noce, uczucie jakiegoś dziwnego bezwładu w rękach, po niepoliczalnej już godzinie przeciwkolkowego kołysania i tulenia. Uginanie kolan po kolejnym przenoszonym kilometrze. Apetyt na wszystko przy równoczesnym jedzeniu chleba z masłem i sałatą oraz piciu hektolitrów wody na zmianę z herbatką koperkową, by zminimalizować bóle brzuszka. Przewraca mi ta Cudowna Istotka świat do góry nogami. Ogródek, który miał być w tym roku wzorowy, zarósł prawie po pas. Niepofarbowane włosy przypominają że nie mam już 18 lat. Brak cierpliwości i poddenerwowanie zaprzecza mojemu obrazowi idealnej mamy i żony. Nawet pranie, które wisi trzeci dzień na suszarce, błagając o ściągnięcie nie robi już na mnie wrażenia.

…życie jest za bogate, aby zapakować je do kieszeni i nie ugiąć pleców pod jego ciężarem.

 Niech więc sobie płynie obok, niech się przelewa…Ja za chwilę zabieram dzieci i idę na plac zabaw, aby nie stracić ostatniego uśmiechu. Co z tego, że w niepofarbowanych włosach, im to nie przeszkadza. Wiem, że i tak po raz kolejny usłyszę od mojej prawie 3 letniej córeczki: mamusiu jesteś śliczna:). Reszta…? Dużo mniej ważna…

To napisałam daaaawno temu. Mija półtora roku od tamtej chwili. Dzisiaj wykołysany i wytulony Kubuś coraz lepiej czuje się na własnych nogach. Z zadziornym błyskiem w oku goni swoją prawie 3 lata starszą siostrę, aby wśród śmiechów i pisków zrobić baaach i tarzać się wspólnie po podłodze.

Cudownie być mamą. Chwilo trwaj wiecznie:)

A teraz kilka “mądrości ludowych”, by będąc mamą nie dostać do głowy:)

7 sprawdzonych sposobów jak być dobrą mamą i szczęśliwą kobietą.

1. Zorganizuj sobie plan dnia – godzina po godzinie oraz plan tygodnia – dzień po dniu. Po około tygodniu od urodzenia dziecka, mniej więcej wiemy jak wygląda nasz dzień. Kiedy dziecko śpi, kiedy je, kiedy jest czas na kąpiel. Możemy rozpisać sobie taką ramówkę. Jeżeli coś wypadnie i nie będziemy się mogły zmieścić w “ramce” to nic nie szkodzi, ważne by “na co dzień” wiedzieć co po czym następuje.

2. Rozpisując plan, nie zapomnij o udziale męża czy partnera w obowiązkach związanych z dzieckiem. Konkretnie o tym zakomunikuj, porozmawiajcie, ustalcie wspólnie w czym i o jakiej porze dnia może pomóc przy dziecku. LICZY SIĘ KONKRET – czynność, dzień, godzina. I pamiętaj, że czasem trzeba mu o tym przypomnieć.

3. Ustal 1 godzinę dziennie dla siebie na książkę, sport, spacer, spotkanie z koleżanką. Niekiedy coś wypadnie i nie da się tego zrealizować, ale ważne by kolejnego dnia do tego wrócić.

4. Przynajmniej raz w tygodniu, zróbcie coś razem z mężem bez dziecka. Wyjdźcie na spacer, do kawiarni, do znajomych. Na pewno babcia, dziadek, ktoś z rodziny czy choćby przyjaciółka, zgodzą się przez 1-2 godziny zostać z dzieckiem.

5. Raz w miesiącu zrób sobie święto samotności. Zostaw tacie mleko, przygotuj ubranka, rozpisz na kartce “co, gdzie, kiedy” i wyjdź z domu na kilka godzin. Idź do kosmetyczki, SPA, kup sobie fajny ciuch. Po prostu spróbuj się poczuć dobrze sama ze sobą.

6. Nie zapominaj o tym co lubisz, co cię relaksuje. Kiedy dziecko śpi, zaparz swoją ulubioną kawę czy herbatę, włącz muzykę, prześpij się.

7. Jeżeli nie wyrabiasz się z domowymi obowiązkami, rozejrzyj się wokoło, może ktoś za przyzwoitą sumę wyprasuje raz w tygodniu wasze ubrania, umyje okna czy sprzątnie generalnie dom. Nie mów od razu, że się nie da. Nie będziesz wiedzieć, póki nie spróbujesz:)

 

Która z nas nie chce być szczęśliwa? Która nie chce mieć szczęśliwego domu, męża i dzieci? Bycie mamą to piękna furtka do szczęścia, pod warunkiem, że nie będziemy zapominać o sobie. Kiedy będziemy nosić szczęście w sobie, zarazimy nim pozostałych domowników.

Życzmy sobie powodzenia.

 

Szczęśliwe Mamy i te, które dążą do szczęścia lub o nim marzą prosimy o wpisanie się w komentarzach:)

 

  • kasia

    Dobra refleksja….o wielu tych rzeczach zapomnialam 🙁 musze sie ogarnac i nie przekladac do ,,byle do wiosny”

  • Oj tak,warto o Siebie zadbać. To przy byciu mamą nie jest proste, ale jest możliwe i chyba konieczne. Pozdrawiam i powodzenia.

  • Daniela

    To tylko w szczęśliwych związkach bo jeśli nie mozesz liczyć na męża …..

    • M.

      dokładnie… a co jeśli kobieta jest sama z dzieckiem i nie może liczyć kompletnie na nikogo? zero babć, cioć, wujków czy nawet koleżanek… wtedy już nie jest tak kolorowo

      • Dziewczyny macie rację, piszę na podstawie własnego doświadczenia. Na pewno jest wam o niebo trudniej, wierzę jednak że i w takiej sytuacji szczęście jest możliwe. Życzę Wam tego z całego serca.

      • Monika Aleksandra

        dobrze wiedzieć, że jest nas więcej. Naprawdę trudno jest radzić sobie ze wszystkim samej i nie zwariować :/

  • aga

    Jestem mamą dzieci w wieku szkolnym.Rytm(y)naszego dnia wyznaczają plany lekcji chłopców(x2),mój plan zajęć i grafik męża.Trochę tego dużo nawet dla zorganizowanej rodziny.O pomoc prosimy rzadko,ale wiem jak ważne są chwile tylko dla siebie, spędzone z mężem.Mam się czasem za egoistkę,bo strzegę czasu z książką,z kawą, z przyjaciółką.I tylko wtedy, gdy zaspokoję swoje potrzeby , w pełni i z radością spełniam potrzeby rodziny.W odwrotnej kolejności już o to trudniej…A ja sfrustrowana,to nerwowość ,która udziela się wszystkim!Nade wszystko więc spokój i dobra organizacja:)

  • Justka

    Jestem mamą 7 latka i 9 miesięcznego brzdąca. Mąż pracuje za granicą, a ja rzadko proszę babcie o pomoc. To prawda, że dobra organizacja to podstawa, ale czasem też mam ochotę wyjść i pójść tyle, że nie moge 🙂

  • u mnie tylko jeden punkt nie jest do zrealizowania. bu… teściowie dobrowolnie nie posiedzą z synkiem, a rodzice i cała rodzinka daaaaleko 🙁 będąc w Polsce przynajmniej raz w miesiącu wyskoczyliśmy do kina, czy na zakupy w samotni (nawet i na zakrapianą noc do przyjaciół), a teraz nawet te zakupy robione są tak chaotycznie, bo mały się nudzi. no niestety, nie ja jedna, ale szkoda, bo nawet raz w miesiącu bez dziecka sam na sam z drugą ukochaną osobą to jak pierwsza randka 🙂
    Pozdrawiam i podpisuję się

  • Mały WIelki Skarb

    Heh, aby „aby nie stracić ostatniego uśmiechu” – to pasuje na motto:)

  • Kinga

    Dziękuję za ten artykuł. łatwo mi przychodzi zapominanie o sobie i mężu w przebogatym życiu. czasem mniej znaczy więcej, ale wybieranie jest okrutne czasami.

  • Joanna P

    Oprócz dobrego męża potrzeba też na miejscu kogoś kto pociechą się zajmie jak my z mężem będziemy na randce lub pieniędzy, żeby kogoś do tego nająć- wiedzą Ci co jej nie mają- ani opieki w postaci rodziny ani kasy. Ale rady bardzo, bardzo mądre, jeśli ktoś ma taką możliwość niech wykorzystuje je w 100%.

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Czy zerówka dla pięciolatków ?
Zerówka czyli nocne koszmary przewrażliwionej matki pięciolatki

- Dzień dobry Pani Helenko, od września moją córkę przywita zerówka. Będzie w Pani klasie. Tak, tak w klasie, pomimo...

Zamknij