Albert Camus napisał: “Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje”.

Nie wiem jak wy, ale ja się w pełni zgadzam z tym stwierdzeniem. Dlaczego? Kilka punktów, pod rozwagę:

1. Czy słyszeliście o Kenie Robinson. Jak według niego powinna wyglądać dobra szkoła i przedszkole.

Uważam iż każdy rodzic powinien go poznać. To niezwykły pedagog z ogromnym poczuciem humoru oraz wizją przyszłości, która budzi nadzieję i wyciąga nas z zaklętego kręgu “odmóżdżającej ławkowej edukacji”. Pokazuje, że dziecko przychodzi na świat z ogromnymi pokładami twórczej energii, którą nasz system edukacyjny zabija i z kreatywnego geniusza czyni go zamkniętego w swojej głowie profesorka. Niezrealizowanego, nieszczęśliwego i wypranego z twórczości i pasji. Zresztą posłuchajcie sami

Pedagogika i edukacja według Kena Robinson

2.Maria Montessori – Największą oznaką sukcesu dla nauczyciela … jest bycie zdolnym, by powiedzieć: ‚Te dzieci pracują jak gdybym nie istniała’ ..

Niesamowita kobieta żyjąca na przełomie XIX i XX wieku. Mówiąc o początkach własnej edukacji zaznacza, że najlepiej pamięta “trzymanie ich (dzieci) w ciągłym bezruchu i tłumienie każdej naturalnej aktywności”, nie mieszczącej się w planie nauczania. Z zawodu jest lekarzem, bardzo intensywnie angażuje się w prace z dziećmi, zauważając, że potrafią świetnie rozwijać swoje możliwości, pod warunkiem, że stworzy im się odpowiednie otoczenie i da swobodę. Jest tak zachwycona wynikami, że porzuca pracę lekarza i całkowicie oddaje się tworzeniu nowego systemu edukacyjnego. Polega on na wyposażeniu “przedszkoli” w meble i materiały dostosowane do wieku i zainteresowań dzieci oraz towarzyszeniu im w edukacji poprzez obserwację i pomoc w razie konieczności. Montessori zauważa, że maluchy chętniej niż po zabawki sięgają, po przedmioty potrzebne do wypełniania codziennych domowych obowiązków. Szyją, zamiatają, myją naczynia, obierają, kroją – świetnie się przy tym bawiąc i ćwicząc uwagę oraz skupienie, tak ważne w procesie uczenia się. W tym czasie w grupie panuje naturalna cisza, która jest owocem skupienia uwagi dzieci na wykonywanych czynnościach. W podobny sposób dzieci korzystają z przygotowanych pomocy dydaktycznych, ucząc się matematyki, przyrody, historii czy języków. Montessori zauważa, że każde dziecko ma takie momenty w swoim rozwoju, w których jego umysł jest niezwykle chłonny, potrzeba poznawania wzmożona, a uwaga maksymalnie skoncentrowana. Kiedy taki moment przychodzi, dziecko w naturalny sposób próbuje sprostać nowym wyzwaniom, sięga po możliwość przyswojenia sobie nowej wiedzy. Ma wewnętrzne parcie, by się uczyć. O ile mu w tym nie przeszkodzimy zadziwimy się owocami jego pracy.

3. Ukazywanie dzieciom właściwych wartości.

Pewnie każdy z nas się zgodzi, że bez względu na wyznawaną wiarę czy światopogląd istnieją nadrzędne wartości tj. prawda, dobro i piękno. Współczesna edukacja jakby o nich zapomniała. Przyjrzyjmy się im głębiej.

Prawda to wyzwanie dla dobrej szkoły.

Żyć prawdą to nie to samo co nie kłamać. Nie wiem jak wy, ale ja mam w sobie właśnie takie przeświadczenie o prawdzie, zakodowane w dzieciństwie. Nikt nie uczył mnie jak żyć Prawdą, powtarzano za to “nie kłam”!

Żyć prawdą to poznać siebie do głębi. Mieć świadomość własnej słabości i siły. Nazywać swoje uczucia, mówić o nich, wyrażać je. Szukać rozwiązań, zachwycać się, mieć własne zdanie, szanować zdanie i odmienność innych. Zauważać swoje potrzeby, zastanawiać się co z nimi zrobić. Szukać najwyższej Prawdy. Czy tego uczy nas dzisiejsza szkoła? Jakoś blado to wypada.

Dobro powinno być nadrzędną wartością w szkole.

Często słyszałam w szkole: “Musisz być dobra” w znaczeniu: nie bić, nie kopać, nie wyśmiewać, nie kłamać, nie sprzeciwiać się nauczycielom, katechetom i rodzicom, nie chodzić na wagary, nie zapominać o odrabianiu lekcji, o sprawdzianach itp. O wiele bardziej zakodowało mi się w głowie, że mam dbać o dokarmianie ptaszków zimą niż o to by pomóc słabszej koleżance.

Zbyt dużo tych “nie”. Nikt nie zauważył wtedy, że byłam świetnym organizatorem. Nie pozwolono mi zorganizować wycieczki klasowej więc organizowałam “doskonałe” wagary. Nie pozwolono mi zbierać potrzebnych rzeczy dla ubogich rodzin, więc zbierałam kartki z cytatami. Nikt nie chciał przeczytać książki którą napisałam, więc się więcej do tego nie przykładałam i wypisywaliśmy “mądrości” na murach, bo przynajmniej skupiały czyjąś uwagę.

Dziecko jest kopalnią zdolności i talentów, zbiornikiem niewyczerpanej energii oraz wulkanem dobra. I pragnie poznawać najwyższe Dobro i dzielić się dobrem, które nosi w sobie.

Piękno to pryzmat, przez który świat jawi się dziecku jako przyjazny i dobry.

Czy dzisiejsza edukacja uwrażliwia dziecko na piękno? Czy dzieci maja kontakt ze światem muzyki, sztuki? Odpowiedz sobie na pytanie, jakim pięknem zachwyciła szkoła ciebie lub twoje dziecko, jakie piękno mu ukazała, na jakie uwrażliwiła. Czy dzisiejsza edukacja pomaga odkrywać dziecku jego własne piękno? Zakotwiczone w jego talentach, wrażliwości. Czy ukazuje piękno osób obok, czy potrafi zachwycić pięknem Stwórcy?

Szukam dobrej szkoły, szukam dobrej edukacji dla moich dzieci. Edukacji, która pomoże wydobyć z nich i wzmocnić to co piękne i wartościowe, która nie zamknie ich ciekawych i chłonnych umysłów w ciasnych szablonach stereotypów, która nie zniszczy ich naturalnego dążenia do duchowego rozwoju i relacji z Bogiem, która pozwoli im oddychać pełną piersią i być dumnymi ze swojego człowieczeństwa oraz własnej odrębności. Szkoły, w której współpraca będzie szczytem rywalizacji, a poszanowanie drugiego człowieka owocem doświadczenia własnej wartości i niepowtarzalności.

Podobne Posty

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Zmiana metod wychowawczych
Kopiuję swoich rodziców. Trudna zmiana metod wychowawczych

Kiedy zostałam mamą wydawało mi się, że wiem jak wychowywać swoje dzieci. Miałam głowę pełną dobrych metod wychowawczych o których...

Zamknij