Tak się składa, że w naszym domu nie czytamy dzieciom książek.

Uważamy, że to za wiele nie wnosi w rozwój dziecka.

To po prostu strata czasu.

Siadasz…

dziecko obok…

otwieracie książkę…

czytasz, czytasz, czytasz…

Jeśli fajna dziecko słucha, jeśli mniej fajna,

albo jeśli akurat mucha chodzi po tapczanie, lub co gorsza lata koło ucha,

dziecko nie słucha, no nie słucha i już,

a ty mówisz słuchaj…i się ucz bo nauka to klucz do potęgi…lub coś w tym stylu.

Słuchaj, dzieweczko!

– Ona nie słucha –

To dzień biały! to miasteczko!

Przy tobie nie ma żywego ducha.

Co tam wkoło siebie chwytasz?

Kogo wołasz, z kim się witasz?

– Ona nie słucha. –

i jeszcze na to mamo, tu mucha…

Dlatego nie czytamy dzieciom książek!

Poświęcać swój cenny czas dla jakiejś muchy,

swędzącego ucha,

dziury, która za chwilę zrobi się w rajstopce,

cieni na ścianach,

kapiącej wody,

młodszego berbecia, który zwiał i dekoruje lodówkę wodoodpornym pisakiem…

O nie!!!

…no nie mamy na to czasu i już.

Dlatego nie czytamy dzieciom książek i nie będziemy czytać!

 

Czytamy książki z dziećmi.

 

Ale to już zupełnie inna bajka.

Trwa to nieporównywalnie dłużej, ale co tam, nie lubimy oszczędzać:)

Podobne Posty

  • Natalius

    o tak! jestem za. odkryłam czytanie z dzieckiem przez przypadek! nie chciał za nic słuchać moich bajek, nie chciał nawet usiaść koło mnie. ale usiadł i zaczął opowiadać co widzi na obrazku, a zauważa skubany najmniejszy drobiazg 🙂 i tak ze znanych bajek rodzą się nowe, Piotrusiowe 🙂

  • Pingback: Maria Smith()

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
jabłka jako symbol wyrażający embargo Rosji na polskie owoce
Jedz jabłka – oda na zgodę

Wszystko zaczęło się przed wiekami Syczącym głosem wołał do Pani Siła muskułów jędrność pośladka Nic nie pomogło gdy doszły jabłka...

Zamknij