Zastanawialiście się kiedyś, co potrafi czterolatek? My własnie mieliśmy taką okazję.

W poświąteczny czas wpisało się niezwykłe dla nas wydarzenie. Zuzia po raz pierwszy w swoim 4 letnim życiu, dała koncert na cztery palce.

W szkole muzycznej urządzono, jak co roku, spotkanie opłatkowe. Było ciasno, światła nie zostały przygaszone, nie było barszczu z uszkami, ale mimo to atmosfera przednia. Każdy uczeń osobno, lub w grupie, mógł pochwalić się swoimi umiejętnościami muzycznymi, utrwalając jednocześnie wspaniałą tradycję świątecznego kolędowania.

Jak nietrudno odgadnąć dla 4 letniego dziecka występy innych “muzyków” nie są jeszcze tak istotne. Raczej spodziewaliśmy się, że w czasie oczekiwania na swój występ Zuzia będzie zniecierpliwiona i znudzona. Jednak nie doceniliśmy artystycznego zacięcia naszej córki. Przez godzinę siedziała na ławeczce i z miną znawcy wpatrywała się, i wsłuchiwała w utwory grane przez starszych kolegów i koleżanki. Ot, co potrafi czterolatek. Kiedy przyszła jej kolej wraz z Niną, Olkiem, Kubą i Hubertem wyszła dumnie na środek i zasiadła za keyboardem. Wcześniej ustaliliśmy z p. Bartkiem –  nauczycielem Zuzi, że rodzice będą obok dzieci aby im pomóc. Kiedy podeszłam Zuzia zapytała: Mamo a mogę sama? Jak mogłam odmówić, przecież może właśnie ten moment, ten samodzielny występ, stanie się podwaliną jej wiary we własne siły, utwierdzi zdrowe poczucie swojej wartości. Ucieszyłam się ogromnie i usiadłam na ławeczce, niemniej dumna niż w chwili kiedy wypowiedziała swoje pierwsze słowo, postawiła samodzielny krok czy pomachała z uśmiechem na pożegnanie pierwszego dnia w przedszkolu. Rozpoczął się pierwszy koncert naszej córki. Kolęda Tryumfy Króla Niebieskiego, chodź pewnie w niejednym momencie brzmiała fałszywie, dla mnie wydawała się najpiękniejszą na świecie. Na koniec ukłony i wielkie brawa. Łza zakręciła się w oku.

Zuzia uwielbia muzykowanie. Przenosi się w świat fantazji i pozwala muzyce całkowicie sobą zawładnąć. Gdy na nią wtedy patrzę jestem pod niemałym wrażeniem, jak dostosowuje ruchy swojego ciała do rytmicznych dźwięków.

Kiedy ponad rok temu rozpoczynała przygodę z Yamahą nie przyszło mi nawet do głowy, że po 13 miesiącach muzycznej zabawy, tak uwrażliwi się jej wnętrze i ciało na kilka poskładanych nut. Oddała się temu cała. Gdy przyjeżdża z przedszkola pierwsze co robi, biegnie do keyboardu i gra swoje DO RE DO. Jest w tym świetna!

Pewnie wielu rodziców zadaje sobie pytanie, jak odkryć zainteresowania u dziecka, jego pasje. My patrzymy na nasze dzieci, trochę z boku, nic nie sugerując. Nie przeszkadzając, a jedynie wzmacniając to do czego same ciążą. Patryk fascynuje się piłką, Zuzia muzyką, a Kubuś na razie dźwiga ciężką wkrętarkę Jacka, próbując rozkręcić szafki kuchenne. Nie wiem czy któregoś dnia zamiast szafek w kuchni, nie zastanę drewnianych schodów do nieba. Kto wie:)

Dzieci potrafią zaskakiwać i odkrywać własną pasjonującą drogę życia. Oby tylko nasze wyobrażenia i oczekiwania nie sprawiły, że zwątpią w swoją cudowną dziecięcą intuicję i bardziej zaufają nam niż sobie. Córeczko, jesteśmy z Tobą całym sercem!

 

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Kwiatki dla Ciebie mamo
Mamo – Moja Najdroższa Milcząca Obecności!

Dziękuję Ci Mamo. Za to, że karmiłaś mnie niesfałszowanym mlekiem prawdy, dzięki któremu zęby mądrości urosły mi mocne i zdrowe.

Zamknij