Kiedy wchodziłam do specjalnej grupy przedszkolnej na zajęcia, Paulinka biegła do mnie co sił w nogach i rzucając się na szyję zacałowywała mnie na śmierć. Tuliła, głaskała i wkładając swoją małą rączkę w moją dłoń, prowadziła przez salę, jak najdostojniejszego gościa. Krzyczała na całe gardło: Róża przyszła, chodźcie, róża przyszła. Tak mnie nazywały. Później Danonki – bo tak nazywałam moich podopiecznych z zespołem Downa, otaczały mnie ciasnym wianuszkiem i wpatrywały się we mnie jak w obrazek, gdy opowiadałam im o życiu, o Bogu i o miłości. Głaskaliśmy się nawzajem, przytulaliśmy, obsypywaliśmy buziakami, Wsadzałam je po kolei “na barana” i biegałam po sali, piszczały z radości. Piotruś, Bartek, Paulinka, Ola, Jasiu… i wszystkie moje ukochane Danonki. Gdziekolwiek jesteście dzisiaj, Kocham Was i pomimo, że mam dwójkę cudownych dzieci, za które oddałabym życie, chciałabym mieć w domu najdroższego Danonka – dziecko z Zespołem Downa.

I mam prośbę do mamy, która właśnie dowiedziała się, że jej dziecko w łonie ma Zespół Downa. Nie mam pojęcia jak jest ci trudno, nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale proszę nie zabijaj swojego dziecka, napisz do mnie. W naszym domu znajdzie się dla niego miejsce.

Podobne Posty

  • beata

    Odwazna jestes i musisz kochac dzieci. Pozdrawiam Beata z modanabio

  • Nie czuję się jakoś specjalnie odważna, jestem mamą, kocham dzieci, kocham życie i uważam, że każdy ma do niego prawo.

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
Zdjęcie do artykułu opisującego kampanię reklamową Always - jakdziewczyna
#jak dziewczyna czyli jak?

asz w sobie kobiece serce, kobiecy umysł i zdolności, to znaczy, że jesteś gorszą częścią społeczeństwa! To znaczy, że większość...

Zamknij