Jeżeli jechaliście kiedyś z zachodniej Polski do Ustki, to kilkanaście kilometrów przed Słupskiem mijaliście znak, który zachęcał do zboczenia z trasy i odwiedzin najcudowniejszej wsi na pomorzu o wdzięcznej nazwie Dębnica Kaszubska. Już słyszę głosy, że to dziura zabita dechami, łapki w dół i takie tam. Hola, hola to nasza wieś, na marginesie, wieś gminna więc nie jakaś tam dziura i nikt nie ma prawa jej obrażać:) Leży ani na Kaszubach, ani nie na Kaszubach. Wikipedia mówi, że na Kaszubach, a Kaszubi, że nie. Co za różnica.

Od czterech lat przymilamy się, podlizujemy, przekupujemy, aby nas przyjęła za swoich, wybrała tak, jak my ją wybraliśmy. Idzie dość opornie.

Ciągle jesteśmy tu trochę obcy.

Nasz pies, jakby bardziej od innych szczeka na listonoszkę, która od czterdziestu lat na swoim przedwojennym rowerze, z sześcioma torbami na ramie, turla się po dziurawych drogach z rachunkami bankowymi.

Nasz sad rodzi cztery jabłka wielkości orzecha i jedną gruszkę bo uparliśmy się, że chcemy być ekologiczni i nie pryskamy, a wiadomo “nie popryskasz, nie urośnie”.

Sąsiedztwo tylko z politowaniem kiwa głową, że sadzimy groch, fasolę i pomidory na terenach, na których “wcześniejsi” wydobywali piach i żwir pod budowę domu.

Ażeby już dopełnić kolekcji naszych dziwactw, mieszkamy w zaadoptowanym domku letniskowym z prawie trójką małych dzieci, z całkowicie przeszkloną jedną ścianą i przekonaniem przerażonych oglądaczy, że na pewno ktoś w końcu nas napadnie. Tylko po co miałby to robić?

Mamy pół hektara ziemi otulonej lasem, z linią brzegową Skotawy  i ranczem naprzeciwko. Na sosnach i brzozach, które bezwstydnie zaglądają nam do okien, zadomowiły się porosty i są dowodem że wdychamy najczystsze powietrze w galaktyce. Pijemy wodę z własnej studni i ogrzewamy szałas pachnącym drewnem bukowym, które skrząc się w kominku wprowadza nam jakiś niepowtarzalny, iście indiański klimat.

Tak wygląda świat za oknem. Po drugiej stronie szyby my, intelektualna mieszanka psychologo – pedagogo – socjologo – teologo -informatyko – blogerzy na starcie. Mamy cudowną trójkę dzieci, psa i rybki

Jacek “J.J” szef całego zamieszania, którego Wszyscy kochamy niezwykle i ze wzajemnością. Jest naszą złotą rączką, dosłownie we wszystkim. Potrafi naprawić zmywarkę i centralne ogrzewanie, wytapetować co chcemy, zrobić półeczkę na książki, obciąć paznokcie Kubusiowi – co jest sztuką nie lada. Poza tym wyczerpująco odpowiada na pytania Zuzi, gra z chłopakami w piłkę, przekonuje mnie nieustannie, że nie mógł sobie wymarzyć lepszej żony i ma czas na pasję – pracę, internety robi:). Jest współtwórcą tego bloga i jego głównym adminem. Praca jest dla niego jednocześnie pasją, bo przecież żyje się tylko raz.

Agnieszka to ja. Autorka tego bloga oraz żona i mama zakochana w swojej rodzince. Moim wielkim marzeniem jest wybudowanie w naszym Uroczysku przedszkola Montessori z cudownym wiejskim ogrodem, chlebowym piecem… i takie tam. Jestem pedagogiem z wykształcenia i zamiłowania z przygotowaniem psychologiczny i teologicznym. Kiedyś byłam zachwycona psychologią, dzisiaj powiem tylko, że czasem ta wiedza się przydaje… Mam ciągle za wiele kilogramów, które trudno mi polubić, więc wypowiadam im nieustanną walkę i jak na każdym ringu, raz przegrywam, raz wygrywam. Może z Waszą pomocą uda mi się oswoić te kilogramowe potworki. Mimo najszczerszych chęci nie panuję również nad twórczym bałaganem w naszym „szałasie”. Uwielbiam pisać.

– Kubuś (17 m-cy), który od jakiegoś czasu gdy Go o coś spytamy krzyczy głośno i z niekrytą radością „taaaaaa….” – co znaczy oczywiście „tak” . Ma jeszcze kilka słów które powtarza z uporem jak: „ata” – co znaczy starsza siostra Zuzia,” tata” – wiadomo, „ałła”- znaczy, kot, pies, koń, ptak i wszelkie ruszające się stworzenie. Ku mojemu niekrytemu zmieszaniu nie mówi „mama” lecz nazywa mnie wszystkimi znanymi zwrotami zależnie od sytuacji, może to dowód na to że matka jest dla niemowlęcia wszystkim:)? Jednak najchętniej i najczęściej woła „cici”- wiadomo dlaczego…

Zuzia (4 lata) niezwykle ostatnio nabiera rozpędu dosłownie we wszystkim. Każdą czynność musi robić sama, bez pomocy. Zakochana w muzykowaniu, rysowaniu, wyklejaniu, malowaniu różnych dziwnych i nietypowych obiektów – istny Picasso . Zasypująca tysiącami pytań. Teraz na tapecie mamy pytanie o pochodzenie niemal każdej rzeczy będącej w zasięgu wzroku, dłoni czy słuchu. Ma ogromną świadomość, że jej braciszek musi się wszystkiego od niej nauczyć, więc pokazuje mu: jak się tańczy na stole, robi prysznic sokiem z malin, płucze zęby po szczotkowaniu nie trafiając do zlewu (“Bo jak się jest takim małym to się przecież nie dosięga.”) i mnóstwo innych rzeczy, które zamieniają nasz dom w małe eksperymentatorium. Poza tym uparciuch nr 1. To po mamusi więc nie mam jej tego za złe.

Patryk (9 lat) to syn Jacka i najcudowniejszy starszy brat Zuzi i Kubusia. Dla mnie również jak syn. Większą część swojego życia spędza u mamy. U nas jest co drugi tydzień przez kilka dni, co drugie Święta, połowę ferii i wakacji. To właśnie dla bliskiego kontaktu z Nim przeprowadziliśmy się na Kaszuby i zamieszkaliśmy w naszym Uroczysku. Rośnie na młodego piłkarza i zakochany jest po uszy w komputerze. Właśnie wierci tacie dziurę w brzuchu, aby zdradzał mu tajniki Photoshopa.

Nic nam nie brakuje, choć przydałoby się kilka zer na kącie, nowe zimowe kapcie i 30 min dziennie więcej na przyrządzanie ukochanego sushi. W niedzielę chodzimy do Kościoła i do dobrych restaurantów.

Mamy też kilku znajomych księży. Nie będziemy jednak o nich pisać bo niestety nie są pedofilami więc dla polskiego społeczeństwa mało ciekawi..

Tyle na początek, taka własnie jest rodzinka – Blogodzinka. Zapraszamy i czujcie się tu jak…w domu. Pragniemy aby nasz blog parentingowy był miejscem twórczych dyskusji, życzliwości i dzielenia się pasją życia.

Podobne Posty

Polub nas, bedzie fajnie :)
Polubila(e)s? Kliknij tutaj aby sie wiecej nie wyswietlalo.
Przeczytaj inne:
noworoczne-postanowienia
Co warto sobie postanowić w Nowym Roku?

Do Nowego Roku pozostało kilkanaście godzin. Przygotowania idą pełną parą. Pomiędzy pomysłami na sylwestrową kreację i menu krąży upierdliwa myśl...

Zamknij